ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

KLC 37: Badiaga

Ostatnio przez „Katalog” przewinęły się ciekawe receptury, dlatego dzisiaj przedstawię medykament, który zawiera wyłącznie… sproszkowane zwierzę!

Tym razem tematem przewodnim 37. wpisu do „Katalogu” jest rosyjska Badiaga, którą jako lek w postaci saszetkowanej oferuje wielu tamtejszych producentów i wytwórców. A czym jest Badiaga? To wyłowione, wysuszone i zmielone słodkowodne… gąbki! Ponieważ wkraczamy na grząski teren zoologii, a nie botaniki, nadzwyczaj przydatne będzie kilka zdań wyjaśniających ich naturę.

Gąbki należą do królestwa zwierząt, aczkolwiek na pierwszy rzut oka mają z nimi niewiele wspólnego: żyją wyłącznie w wodzie, ich struktury są bardzo proste i pozbawione tkanek jako takich. Nie mają mózgu, nerwów, mięśni ani wykształconych narządów. Zapewne ten wrodzony prymitywizm pozwolił im przetrwać tak długo: gąbki miały się dobrze już w epoce kambru (500 mln lat temu) i przeżyły wszystkie katastrofy i planetarne zawirowania, którym nie podołały bardziej rozwinięte istoty. Ze względu na swój krzemionkowy szkielet są niechętnie zjadane przez inne organizmy żywe, a nierzadko produkują także szkodliwe toksyny, więc mało kto je niepokoi.

Badiaga nie jest jednak ogółem gąbek z mórz i oceanów – źródłem są dwa ściśle określone taksony, a mianowicie nadecznik stawowy (Spongilla lacustris – stąd łacińskie miano tego surowca, czyli Spongilla) oraz nieco rzadziej wykorzystywany nawodnik rzeczny (Ephydatia fluviatilis). Dla przeciętnego Kowalskiego gąbki leżą na przeciwległym biegunie znaczeniowym dla słowa „zwierzę” – tworzą nieruchome krzaczaste albo bezkształtne kolonie w jeziorach i leniwie płynących rzekach, często osadzając się na kamieniach albo korzeniach, a ponadto nie robią niczego innego oprócz rozmnażania się, jedzenia i filtrowania wody. Zatem dlaczego wzbudziły takie zainteresowanie w Rosji?

Jak już wspomniałem, szkielet gąbek jest krzemionkowy (z pewnym udziałem fosforanów czy węglanów), lecz w przypadku gąbek słodkowodnych tworzą go ostre igiełki krzemionkowe, które są sklejone i dodatkowo wzmocnione siecią włókien sponginowych – to substancja białkowa przypominająca kolagen typu IV. W efekcie cała struktura przypomina pokręcony drut kolczasty albo maczugę nabitą ćwiekami i takie też jest przeznaczenie Badiagi: ma drażnić.

Sproszkowane gąbki są stosowane jako środek powodujący miejscowe przekrwienie, zaczerwienienie oraz uszkodzenie tkanek i naczynek, co wywołuje reakcję obronną organizmu – dlatego zaleca się je przy siniakach, krwiakach, reumatyzmie, zwyrodnieniu stawów, dnie moczanowej, nerwobólach oraz radikulopatii, czyli zapaleniu korzonków. Wielu rosyjskich lekarzy uważa, że Badiaga łagodzi dolegliwości bólowe, przyspiesza gojenie ran i usprawnia krążenie krwi i limfy. Niewielką porcję Badiagi (zwykle jest sprzedawana w saszetkach od 2,5 do 20 g) rozrabia się z wodą do konsystencji pasty, którą nakłada się na 20-30 minut. Przy cięższych stanach zaleca się inną formę aplikacji – Badiagę miesza się z olejem i nanosi na chore miejsce. Jeżeli pieczenie jest umiarkowane i „do wytrzymania”, posmarowany obszar izoluje się gazą i bandażem, pozostawiając środek na skórze nawet na całą dobę.

Badiaga jest wykorzystywana również w celach kosmetycznych – pasty, papki i maści z dodatkiem zmielonych gąbek działają oczyszczająco i peelingująco: usuwają złuszczający się i zrogowaciały naskórek, osłabiają widoczność powierzchownych przebarwień (chętnie stosowane przy plamach starczych) i ujędrniają skórę. Kosmetyki zawierające Badiagę są polecane przy problemach z trądzikiem – dostrzega się działanie normalizujące pracę gruczołów łojowych.

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *