ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

KLC 34: Alinamin V&V Royal

Ten preparat należy do grupy niezwyczajnych środków, ale skoro ma w sobie element naturalny, idealnie pasuje do mojej listy interesujących medykamentów.

W 1952 roku pracownicy Uniwersytetu w Kioto oraz naukowcy przedsiębiorstwa farmaceutycznego Takeda (dobrze znanego w Polsce, kiedyś mieli w portfolio Amol) poinformowali o pewnym odkryciu. Otóż doświadczalnie stwierdzili, iż allicyna – cząsteczka pojawiająca się w czosnku po przekształceniu alliiny przez enzym o nazwie allinaza – reaguje z witaminą B1 (tiaminą) zawartą w tkankach roślinnych, tworząc zupełnie nowy związek: allitiaminę. Spożycie allitiaminy przez człowieka skutkuje szybkim rozpadem do tiaminy, zapewniając znaczny i długotrwały wzrost jej poziomu w organizmie. Było to o tyle ważne, iż preparaty zawierające witaminę B1 były wówczas mało skuteczne, co utrudniało terapię niedoborów, a zwłaszcza jej formy skrajnej, czyli choroby beri-beri, będącej w Azji dużym problemem. Zsyntetyzowano allitiaminę, a niedługo później uzyskano jeszcze lepszy związek pochodny – prosultiaminę, która znalazła się w tabletkach Alinamin (w hołdzie allitiaminie), sprzedawanym w Japonii od 1954 roku.

W 1987 roku Takeda wypuściła na rynek… szot energetyczny Alinamin V, który oprócz pobudzającej kofeiny dostarczał licznych witamin z grupy B – w tym również tiaminy, dzięki jej syntetycznemu prekursorowi. Alinamin V został zarejestrowany w Japonii jako quasi-drug, lecz nie można tego przetłumaczyć jako 'suplement diety’: rolą takich środków jest działanie profilaktyczne, utrudniające powstawanie i rozwój objawów mniej poważnych dolegliwości. Takeda do wypromowania Alinaminu V wykorzystała samego Arnolda Schwarzeneggera, który w zabawnych reklamach wcielał się w postać dżina wykrzykującego chin-chin-pui-pui, co można przetłumaczyć jako „czary-mary”. Alinamin V chwycił: w pierwszym roku sprzedano 10 milionów szklanych buteleczek.

Obecnie liczne produkty z serii Alinamin V wytwarza przedsiębiorstwo Alinamin Pharmaceutical Co., Ltd., a ja skupię się na jednym: Alinamin V&V Royal. To buteleczka o pojemności 50 ml zawierająca:

  • chlorowodorek fursultiaminy (który zastąpił allitiaminę i prosultiaminę jako źródło B1) – 10 mg
  • fosforan ryboflawiny sodu (B2) – 15,25 mg
  • chlorowodorek pirydoksyny (B6) – 10 mg
  • nikotynamid (B3) – 60 mg
  • asparaginian sodu – 125 mg
  • taurynę – 1500 mg
  • chlorowodorek karnityny – 100 mg
  • kofeinę – 50 mg
  • nalewkę z mleczka pszczelego (na której zaraz się skupię) – 500 mg

Podobnie jak inne Alinaminy, dzięki swojemu statusowi rejestracyjnemu „Alinamin V&V Royal” może być przedstawiony jako posiadający właściwości prozdrowotne, dlatego jest oficjalnie zalecany:

  • w regeneracji organizmu i profilaktyce zmęczenia
  • w utrzymaniu i poprawie siły fizycznej, odporności oraz koncentracji
  • w zapobieganiu pogorszenia zdrowia na skutek niedożywienia i złej diety
  • przy słabości odczuwanej w obrębie barku, szyi, dolnej części pleców oraz kolan
  • przy łatwym męczeniu się, ospałości i ciężkości ciała
  • przy utracie apetytu, kacu, przemęczeniu oczu
  • w trakcie lub po chorobie, gorączce, w okresie ciąży i laktacji (sic!)

Oprócz spektrum witamin z grupy B i substancji wpływających na ośrodkowy układ nerwowy, ta wersja Alinaminu zawiera nalewkę z mleczka pszczelego. Substancja ta (po łacinie: Apilac) jest oficjalnie wyszczególniona w Farmakopei Japońskiej, opisana jako lepka ciecz (ewentualnie proszek po wysuszeniu), wydzielana przez gruczoły (dokładnie ślinianki) pszczoły miodnej (Apis melifera) oraz pszczoły wschodniej (Apis cerana). Z chemicznego punktu widzenia to przede wszystkim odżywcza emulsja cukrów, lipidów, białek, witamin i soli mineralnych w wodzie, choć nie tylko ich – pojawiają się również związki specyficzne. Japoński lekospis nakazuje, aby wysuszone mleczko pszczele zawierało nie mniej niż 4% i nie więcej niż 8% kwasu 10-hydroksy-2-decenowego (10-HDA), który jest markerem analitycznym oraz jedną z substancji czynnych.

10-HDA jest uznawany za związek pobudzający immunologię komórek, o silnym działaniu przeciwzapalnym – po części przez możliwość wpływania na gospodarkę tlenkiem azotu – oraz redukującym poziom mediatorów prozapalnych. Badania laboratoryjne wskazały, że dzięki tym walorom, może być przydatny przy schorzeniach na tle neurodegeneracyjnym. Substancje prekursorowe 10-HDA mają potencjał przeciwmalaryczny i przeciwleiszmaniowy, nawet wobec pasożytów opornych na chlorochinę. Jednocześnie 10-HDA oraz jego prekursory wykazują znaczny potencjał gojący i regenerujący skórę, w dużej mierze odpowiadając za efekty obserwowane w kosmetykach pozycjonowanych jako „premium”.

Więc jak widzimy, nie każdy „energetyk” musi być od razu zły – nawet i wśród nich występują całkiem ciekawe produkty!

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *