ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

KLC 17: woda ciemiężycowa

Nowy wpis dotyczy preparatu… naprawdę niebanalnego w swojej formule, o ile weźmiemy pod uwagę „trudny” charakter wykorzystanej rośliny.

Mogłoby się wydawać, że takie surowce i receptury przeminęły wraz Paracelsusem oraz nowożytnymi odważnymi eksperymentatorami i współcześnie nie mają racji bytu ze względu na rygorystyczne zasady bezpieczeństwa samoleczenia. Lecz ten środek uchował się całkiem niedaleko nas, bo na Litwie, pod tajemniczą nazwą Čemeryčių vanduo i był dostępny aż do 2024 roku. Ponieważ wciąż budzi duże zainteresowanie tamtejszych pacjentów (dramatycznie poszukujących nieotwartych opakowań), być może powróci do łask, a tym samym i na apteczne półki.

Słowo vanduo w języku litewskim oznacza po prostu 'wodę’, ale nie jest to byle jaka woda, gdyż čemerys to… ciemiężyca. Dzisiejszym „lekiem ciekawym” jest „woda ciemiężycowa”, którą produkował litewski oddział szwajcarskiego, a właściwie międzynarodowego koncernu Valentis.

Čemeryčių vanduo to płyn w opakowaniach o pojemności 40 ml, zaopatrzonych w specjalny aplikator ułatwiający precyzyjne dozowanie. Jeszcze kilka lat temu „wodę” sprzedawano w zwykłych buteleczkach, lecz zdecydowano się na zmianę formy i szaty graficznej, gdyż preparat bardzo przypominał leczniczą nalewkę głogową (i takie także wytwarza Valentis), co rodziło ryzyko groźnej pomyłki wśród osób starszych.

Skład Čemeryčių vanduo jest niezwykle prosty. 1 ml roztworu zawiera 0,5 ml nalewki z kłączy i korzeni ciemiężycy białej (Veratrum album) wykonanej w proporcji DER 1:10 na etanolu 70%, która pełni funkcję jedynej substancji czynnej. Resztę stanowi zwykła woda oczyszczona, a więc z farmaceutycznego punktu widzenia to po prostu silnie rozcieńczona nalewka ciemiężycowa. To brązowożółty i mętny roztwór o ostrym, niezbyt przyjemnym zapachu, a zapewne także i smaku.

Części podziemne ciemiężycy białej (Radix et Rhizoma Veratri albi) zawierają dość złożony zespół (według niektórych nawet liczący nawet 200) różnych alkaloidów i związków pochodnych. Wśród nich wymienia się przede wszystkim alkaloidy steroidowe (jerwina, weratrydyna, weratramina) oraz alkaloidy o szkielecie cewaniny (germina, protoweryna, cewadyna, cewina). Ogólna zawartość tych związków w korzeniach i kłączach ciemiężycy jest szacowana na 1%, lecz znaczenie ma miejsce zbioru: rośliny rosnące w górach mają znacznie mniej toksyn niż te z nizin. Substancje te zwiększają przepuszczalność kanałów sodowych, co wywołuje nadpobudliwość i depolaryzuje komórki pobudliwe, zwłaszcza w obszarze zatoki wieńcowej i lewej komory serca. Przekłada się to na wystąpienie niedociśnienia i bradykardii na tle indukowanego farmakologicznie odruchu Bezolda-Jarischa, któremu towarzyszą mu nudności, wymioty, blednica i wzmożona potliwość, będące skutkiem zaburzenia prawidłowego funkcjonowania autonomicznego układu nerwowego.

Efekty bywają na tyle silne, iż mogą doprowadzić nawet do zgonu – odnotowano wiele (nierzadko fatalnych w skutkach) ciężkich zatruć wynikających błędnego rozpoznania ciemiężycy białej m.in. jako goryczki żółtej, która następnie 'gościła’ w ziołowych sznapsach. Toksyczne właściwości przetworów z ciemiężycy białej są wyraźnie widoczne na niewielkich żyjątkach, które giną po dłuższym kontakcie z alkaloidami Veratrum. Dlatego Čemeryčių vanduo stosowano się w charakterze leku na wszawicę głowową, podobnie jak wytwarzane przez Herbapol Kraków Artemisol albo Delacet.

Wodę ciemiężycową nanosi się na skórę głowy oraz włosy, zwłaszcza na kark i wokół uszu, po czym pozostawia na 30 minut. Następnie wyczesuje się włosy grzebieniem tak, aby usunąć martwe insekty i gnidy. Z uwagi na znaczną siłę działania, u osób wrażliwych mogą wystąpić pewne reakcje związane z rozwojem podrażnienia, głównie zaczerwienienie, swędzenie albo pęcherzykowata wysypka. Pomimo tego, na Litwie środek przeżywał swój renesans jako kosmetyk wzmacniający cebulki włosów oraz adiuwant do terapii przeciwłupieżowej. Niektórzy stosowali go przy łojotoku i zbyt obfitym wytwarzaniu sebum. Wielka szkoda, że Valentis zaprzestał jego wytwarzania – miejmy nadzieję, że naszych przeciwpasożytniczych nalewek to nie spotka! Żądajmy od Herbapolu Kraków zapewnienia, iż produkcja Artemisolu i Delacetu jest niezagrożona – nie dajmy się ograbić z leków ziołowych!

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *