Wszyscy znamy i doceniamy pielęgnujące oraz gojące walory nagietka, aloesu, rumianku czy arniki. Jednakże w pewnych przypadkach zdrowotnych, nawet i one – choć potężne, wielokrotnie wypróbowane – stają się niewystarczające.
Wówczas powinniśmy sięgnąć po „coś mocniejszego”, a czymś takim może być na przykład… psianka słodkogórz! Tym razem – w ramach cyklu Katalog Leków Ciekawych – przyjrzę się wielce interesującej maści Cefabene, którą wytwarza niemiecka firma Cefak KG.
Cefak KG to przedsiębiorstwo szczycące się długą, bo niemalże 80-letnią tradycją wytwarzania rozmaitych produktów prozdrowotnych. Siedziba oraz centrum produkcyjne mieszczą się w bawarskim Kempten, będącym przepięknym podgórskim miasteczkiem. Firma w Polsce jest raczej nieznana: zdaje się, że na naszym rynku funkcjonują nieliczne importowane suplementy diety, głównie preparaty magnezu (Cefamag 400 Stix) oraz kompozycje witaminowe. Wprawdzie 20 lat temu istniały plany szerszej ekspansji, niektóre wyroby zostały nawet uwzględnione w krajowym Urzędowym Wykazie Produktów Leczniczych jako leki bez recepty (OTC), ale plany najwyraźniej uległy dużej zmianie. W Niemczech asortyment Cefak jest nadzwyczaj szeroki i obejmuje aż kilkadziesiąt produktów z przedrostkiem CEFA-, w tym leki roślinne oraz środki homeopatyczne. Stosowane formulacje są dosyć oryginalne: przykładowo krople Cefavora (suplement diety) zawierające ekstrakty z miłorzębu, jemioły i głogu, są sporządzone na słodkim winie likierowym o mocy 20%.
Tym razem nas interesuje maść Cefabene (formalnie kosmetyk), która została wspomniana w UWPL z 2006 roku, choć nie doczekała się (wedle mojej wiedzy) debiutu na polskich półkach aptecznych jako lek OTC. Wielka do szkoda, albowiem jej główny (i jedyny) składnik aktywny jest tego warty. Baza Cefabene jest neutralna: to mieszanka parafiny, wazeliny, alkoholu cetylostearylowego, etanolu, wody oczyszczonej oraz kilku pomniejszych stabilizatorów i konserwantów, w sumie jest tego 90 g. Wielu może się skrzywić na taką „chemię”, ale jest to proste, tanie, niepsujące się i chemicznie obojętne, a w preparatyce galenowej właśnie o takie rzeczy nam chodzi. Zresztą w domowych warunkach świetnie to zastąpi prosta baza wazelinowo-lanolinowa, której jestem wielkim zwolennikiem.
Pozostałe 10 g to płyn – pozornie homeopatyczny, ale w rzeczywistości ściśle fitoterapeutyczny. To odwar etanolowy z pędów psianki słodkogórz (Dulcamarae stipites), sporządzony w proporcji DER 1:5 na alkoholu 30%. Podobny przetwór wystąpił już w Katalogu przy Carum Carvi, czyli czopkach kminkowych. Wprawdzie Cefak nie precyzuje metody wykonania odwaru, ale należy założyć, iż rozpuszczalnik został silnie podgrzany i w aparacie o zamkniętym obiegu wymywał (zapewne suchy) materiał przez 30-60 minut, a następnie płyn został ochłodzony do temperatury pokojowej i odstawiony do sedymentacji. Wskazanie dokładnych technikaliów jest trudne, bo i metod sporządzania homeopatycznych odwarów etanolowych (po ludzku = wyciągów) jest sporo, a są one uzależnione od postaci surowca (świeży/suszony), jak i dominującej grupy związków czynnych. Wbrew homeopatycznemu sznytowi, przetwór nie jest rozcieńczony – nie została wskazana potencja – a więc tylko udaje takowy: na organizm oddziałują rzeczywiste cząsteczki wymyte z psianki, a nie mityczna „pamięć wody/etanolu/wódki” i energie Wszechświata.
Cefabene jest opisywana jako maść intensywnie pielęgnująca podrażnienia skóry, łagodząca egzemy oraz swędzenia. Wcześniej przedstawiano ją wręcz jako „roślinny środek przeciwko egzemom” i polecano ją jako środek wspomagający terapię wyprysków o charakterze przewlekłym. Nie ma się czemu dziwić, gdyż właśnie tak działa psianka słodkogórz (Solanum dulcamara). Myślę, że wszyscy ją gdzieś widzieli, zwłaszcza w wilgotnych zaroślach, choć rzadko kompletną – jest nader chętnie zżerana przez insekty, przez co liście są wiecznie podziurawione za ich sprawą. Zresztą te nieszczególnie nas interesują – mamy pozyskać wyłącznie pędy, co czyni się wiosną i wczesnym latem (marzec-czerwiec) lub jesienią, już po opadnięciu liści. Jeżeli byśmy je zaczęli żuć, najpierw poczujemy słodycz, a potem intensywnie gorzki smak: dlatego słodko-górz. Pędy (stipites) zawierają glikozydy alkaloidów steroidowych (solasodyna, soladulcyna, tomatidenol), na ogół nie więcej niż 0,4%. To głównie za ich sprawą przetwory psiankowe wykazują całkiem szerokie spektrum działania na skórę. Maści z psianką mają wyraźny walor przeciwzapalny (solasodyna) oraz antyalergiczny (kortyzonopodobny). Hamują aktywność gruczołów łojowych i potowych; stymulują podział komórek skóry i uszczelniają naczynia włosowate. Ponadto osłabiają odczuwanie świądu i bólu oraz działają ogólnie przeciwdrobnoustrojowo i ściągająco. To sprawia, iż nadają się nie tylko w terapii zmian przewlekłych (chroniczne wypryski, atopowe zapalenie skóry, dermatozy ze świądem), lecz również tych o etiologii metabolicznej oraz trudnej do ustalenia. Uzupełniająco przetwory psiankowe mogą być łączone z arniką lub nagietkiem w leczeniu ropni i stłuczeń, a wraz z melisą – także przy opryszczce.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz