ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Ziemniaki w ziołolecznictwie

Wraz z nastaniem złotej jesieni rozpocznie się sezon ziemniaczany, a wyrosłe bulwy będą królowały na naszych stołach pod wieloma – jakże odmiennymi – postaciami.

Wszyscy dobrze wiemy, że mniej chętni do nauki uczniowie, będą próbowali wymigać się od pójścia do szkoły przez zjedzenie kawałka świeżego kartofla. To raczej mało prawdopodobne, gdyż musiałyby być wściekle zielone i pełne toksycznej solaniny, aby w jakikolwiek sposób nam zaszkodziły i wywołały tak pożądaną gorączkę i ból brzucha. Niemniej surowe ziemniaki, choć niesmaczne, mają pewne zastosowanie w ziołolecznictwie… i to właśnie w terapii dolegliwości żołądkowych i trawiennych. Po raz pierwszy w tym kontekście opisał je szwajcarski lekarz i dietetyk Maksymilian Oskar Bircher-Benner (1867-1939), chwaląc ich wpływ na przebieg choroby wrzodowej, nadkwaśności żołądka oraz na stany zapalne przełyku. W Niemczech, Austrii i Szwajcarii bardzo dużą popularnością cieszą się soki ziemniaczane, które są wykorzystywane w domowym leczeniu powyższych dolegliwości.

W 2006 roku opublikowano wyniki badania klinicznego z udziałem 45 pacjentów uskarżających się na długotrwałe zaburzenia trawienne. Przez tydzień, dwa razy dziennie wypijali po 100 ml soku ziemniaczanego – pierwszą dawkę na godzinę przed śniadaniem, a drugą wieczorem przed udaniem się na spoczynek. Zgodnie z wynikami ankietowymi, uczestnicy zaczęli znacznie lepiej oceniać funkcjonowanie swojego przewodu pokarmowego – postrzeganie dolegliwości poprawiło się o średnio 43%. Aż 35 osób uznało, iż sok ziemniaczany zadziałał „dobrze” lub „bardzo dobrze”, co w tym ostatnim przypadku oznacza subiektywną poprawę o 60% lub więcej. Całkowite ustąpienie dolegliwości osiągnięto u 20% uczestników. Ogólnie terapia była dobrze tolerowana, lecz odnotowano zgagę (1 osoba), wzdęcia (3 osoby) i biegunkę (1 osoba), ponadto sam smak przetworu wzbudził pewne kontrowersje.

W tym samym roku pojawił się tekst będący kontynuacją tego badania z udziałem 18 pacjentów z endoskopowo potwierdzonym stanem zapalnym przewodu pokarmowego. W ramach podjętej fitoterapii przez 5 dni przyjmowali rano i wieczorem po łyżeczce 5-krotnie zagęszczonego soku ziemniaczanego. Przy nasilonych objawach mogli zastosować kolejne porcje. Analiza wyników wskazała, iż według subiektywnej opinii pacjentów odczuwalne objawy uległy silnemu złagodzeniu – średnio aż o 73%. U trzech pacjentów nie wystąpiła zauważalna poprawa, 10 osób oceniło skuteczność przetworu jako „bardzo dobrą” lub „dobrą”.

Ziemniaki mogą znaleźć zastosowanie w przetworach do stosowania zewnętrznego, a konkretnie w pielęgnacji miejsc intymnych i wrażliwych. 10 wolontariuszy z ileostomią (wyprowadzenie jelita cienkiego na brzuch) przez jeden dzień nakładało specjalny krem wzbogacony białkami ziemniaczanymi, który aplikowano w okolicy zakończenia jelita. Nie stwierdzono żadnego przypadku podrażnienia skóry, natomiast tak samo stosowany krem kontrolny – pozbawiony roślinnych peptydów – powodował wyraźne reakcje skórne. Substancje obecne w ziemniakach pełnią rolę inhibitorów proteaz, dzięki czemu hamują rozkład białek, w tym także tworzących struktury skórne, przez co stan zapalny ulega złagodzeniu, a ostatecznie wygaszeniu.

W 1996 roku ogłoszono wyniki doświadczeń nad potencjałem opatrunków wykonanych z autoklawowanych obierek ziemniaczanych. 100 pacjentów ze świeżymi oparzeniami skóry (mniej niż 40% powierzchni, nie dłużej niż 6 godzin od zdarzenia) podzielono na dwie grupy: stosującą okłady obierkowe lub materiały impregnowane miodem. Opatrunki zmieniano co 2 dni. Po 14 dniach leczenia wszystkie rany i zmiany w grupie miodowej uległy zagojeniu, zaś w grupie ziemniaczanej odsetek wyleczeń wynosił zaledwie 50%. W tym przypadku obierki nie okazały się tak użyteczne, ale w jak wielu innych niedomogach organizmu mogą pomóc zwyczajne kartofelki…

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *