ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Jak często w ziołach nie ma ziół?

Nie ukrywam tego, że zagadnienia związane z mierną jakością oraz wszelakimi wadami ziół są moim hobby.

Jestem nieustannie zafascynowany… bezczelnością podmiotów i osób wprowadzających takie trefne towary do obrotu, jak i ślepym zaufaniem konsumentów/pacjentów okazywanym producentom w warunkach kapitalistycznej gospodarki rynkowej. Oczywiście z uwagi na powszechną niewydolność aparatu państwowego – i Polska nie jest tu jakimś specjalnym wyjątkiem, tak jest wszędzie – jedynie margines, ułamek ułamków przypadków zostaje wykryty, lecz nakładane kary i konsekwencje nie są nazbyt dotkliwe. Ale jak często spotykamy się z takimi oszustwami w branży zielarskiej?

W 2024 roku pracownicy American Botanical Council (do którego należę i opłacam składki) zebrali doniesienia naukowe, analizy laboratoryjne oraz prace badawcze koncentrujące się na temacie fałszerstw ziół i preparatów roślinnych, co pozwoliło ocenić skalę problemu i wyróżnić najbardziej zagrożone sfery i taksony:

  • spośród 5957 preparatów poddanych testom DNA, 1611 z nich (27%) uznano za zafałszowane, czyli wykryto materiał genetyczny który nie powinien się tam znaleźć
  • 2386 środków przebadano metodami chromatograficznymi, spektrometrycznymi lub spektroskopowymi – 652 (to jest 27%) uznano za wadliwe i sfałszowane na co wskazuje nieobecność pożądanych markerów i związków charakterystycznych dla danego gatunku lub rodzaju
  • kolejnych 300 produktów oceniono mikroskopowo, z czego 123 (41%) zaklasyfikowano jako niespełniające podstawowych wymagań jakościowych

Tak więc nie będzie żadną nadinterpretacją stwierdzenie, iż przynajmniej co cztery preparat roślinny (najczęściej klasyfikowany jako suplement diety lub żywność) nie zawiera w swoim składzie tego, co zostało zadeklarowane na opakowaniu i czym chełpi się producent. Ponieważ w artykułach rzadko wymieniano konkretne nazwy produktów, trudno powiedzieć czy problemy dotyczą głównie niszowych marek, czy też linii znanych globalnie.

Największe rozbieżności jakościowe dotyczą:

Kłączy pluskwicy groniastej (Actaea/Cimicifuga racemosa) wykorzystywanych w łagodzeniu dolegliwości przedmiesiączkowych i menopauzalnych. W materiale roślinnym często identyfikuje się azjatyckie gatunki, które nie mają pożądanego profilu fitochemicznego, a więc działają o wiele gorzej, jeżeli w ogóle. Na 320 przeanalizowanych produktów komercyjnych stwierdzono nieprawidłowości w 135 próbkach (42%) – najwięcej zastrzeżeń kierowano do surowca w formie sypanej (59% zafałszowań), aczkolwiek pokaźny odsetek stanowiły także suplementy diety (21% zafałszowanych).

Ziela i korzeni jeżówki (Echinacea purpurea) o działaniu immunostymulującym. Na 200 preparatów z USA, Kanady i Europy, aż 57 z nich (29%) nie spełniało podstawowych kryteriów, przy czym dla produktów europejskich było to 8 z 68 próbek (12%). Często wykorzystywano inne gatunki (np. bladą lub wąskolistną a deklarowano purpurową), co można wykryć oceniając poziom echinakozydu. Nie są one dokładnie równoważne leczniczo, więc pacjent odnosił pewną stratę, pomijając kwestię wprowadzenia w błąd.

Owoców bzu czarnego (Sambucus nigra) o działaniu immunostymulującym i odżywczym. Badania 695 produktów o różnym statusie (wiele z nich to żywność) pozwoliły stwierdzić, iż aż 17% próbek (119) było zafałszowanych substancjami naśladującymi profil polifenolowy: wyciągami z czarnego ryżu, marchwią albo innymi owocami. Zdarzały się także niezadeklarowane barwniki syntetyczne np. niezbyt zdrowy błękit brylantowy.

Liści miłorzębu dwuklapowego (Ginkgo biloba) wspierających krążenie oraz redukujących nasilenie szumów usznych i zawrotów głowy. Z przeanalizowanych 533 produktów (z czego niemal połowa z Europy) wątpliwości wzbudziło… 301 próbek (57%). Gdy usunięto wyroby będące lekami (wszystkie były autentyczne) i pozostawiono wyłącznie suplementy diety, odsetek nieprawidłowości wzrósł do… 73%. W nich miłorzębu najczęściej nie było lub substytuował go wyciąg z kwiatów perełkowca japońskiego (Sophora japonica).

Kłączy ostryżu długiego czyli kurkumy (Curcuma longa) o działaniu przeciwzapalnym i metabolicznym. Powszechnie znany jest problem podbarwiania sproszkowanego surowca barwnikami takimi jak Sudany, żółcienią metanilową, tartrazyną lub – co najgorsze – chromianem ołowiu, dlaczego czasami identyfikuje się partie z podwyższonym stężeniem metali ciężkich. Najwięcej nieprawidłowości stwierdzono w suplementach zawierających ekstrakty (46 z 109 próbek = 42%), zaś dla surowca sproszkowanego było to 15% (116 z 761 próbek).

Gdy przeanalizowano rozmieszczenie zafałszowanych produktów z powyższymi składnikami wedle kontynentów na których zostały zakupione i znajdują się w obrocie, to okazało się, iż w Europie sytuacja prezentuje się o wiele gorzej niż w Ameryce Północnej czy w Chinach. U nas podstawowych norm nie spełniał co trzeci produkt (32,6%), w Ameryce co czwarty (25,7%), zaś w Azji co szósty (17%).

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *