ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

O andrzejkowych wróżbach

Właśnie trwa Wigilia Świętego Andrzeja, a zatem wieczór powinien być wypełniony wróżbami, niekoniecznie ściśle matrymonialnymi.

Niektóre andrzejkowe tradycje mają swoje korzenie w zamierzchłej przeszłości: sięgają starożytności, a być może są jeszcze starsze…

W XVI-wiecznej satyrycznej powieści „Życie, bohaterskie czyny oraz wypowiedzi Gargantui i jego syna Pantagruela”, jej autor – François Rabelais – wkłada w usta maga Herr Trippy nazwy rozmaitych praktyk przepowiadania przyszłości, w których ów wróżbita miał być biegły i stosował je ku prośbie czy żądaniu odwiedzających. Wśród nich pojawia dobrze nam znana andrzejkowa ceromancja, czyli wróżenie z kształtów zastygniętego wosku.

Przez ceromancję? W tym przypadku, w wosku wylanym na wodę możesz dostrzec kształty swojej żony oraz mężczyzny który dobrze ją łomocze!

Wprawdzie Trippa był postacią zupełnie fikcyjną, ale niezupełnie zmyśloną – Rabelais inspirował się Korneliuszem Agryppą, który w XVI wieku był niezwykle znanym alchemikiem, astrologiem i magiem, specjalizującym się właśnie w odczytywaniu przyszłości. Niezwykły zasób metod wróżebnych wymienianych na kartach powieści Rabelaisa, a które przytaczam w obszernym cytacie poniżej, wskazuje na silne zakorzenienie – nawet w bardzo religijnej Europie Zachodniej – przekonania o możliwości ujrzenia „echa” nadchodzących wydarzeń.

Z uwagi na to, iż wiele z nich wywodziło się wprost z „ludu” i czasów antycznych (zwykle rzymskich), nie były nadmiernie skomplikowane, a odznaczały się wręcz niebywałą prostotą i niepozornością: kluczem była wiedza oraz odpowiednia interpretacja dostrzeżonych zjawisk i oznak. Niektóre z nich – jak właśnie ceromancję – odnajdziemy w formie zredukowanej i okrojonej w wiejskich zwyczajach i to nie tylko ludu francuskiego, włoskiego czy greckiego, ale również polskiego, słowiańskiego.

Fragment „Życie, bohaterskich czynów oraz wypowiedzi Gargantui i jego syna Pantagruela” (1532-1564), w tłumaczeniu własnym [w nawiasach kwadratowych autorski komentarz]. W tej opowieści Panurge chciałby przekonać się o niewierności żony za pomocą wróżbity Herr Trippy. Powieść jest bardzo ocenzurowana, gdyż aż kipi wulgarnością niczym sprośne Harlequiny.

– Czy chciałbyś – powiedział Herr Trippa – znać prawdę poprzez piromancję [z ognia], aeromancję (którą uczynił sławną Arystofanes w swych Chmurach) [z chmur, powietrza], przez hydromancję [z ruchu wody] albo przez lekanomancję [z naczynia z płynem], która była wysoko ceniona przez Asyryjczyków (a wypróbował ją Ermolao Barbaro)? W miednicy [pełnej wody] pokażę Tobie przyszłą żonę i to jak się zabawia z parą prostaczków…

– Następnym razem gdy wsadzisz mi nos do tyłka – powiedział Panurge – pamiętaj, aby zdjąć okulary!

– Albo… – kontynuował Trippa – przez katoptromancję (za pomocą której rzymski cesarz Didiusz przewidział wszystko co miało nadejść) [z luster i soczewek]. Nie potrzebujesz żadnych szkieł! W lustrze zobaczysz igraszki tak wyraźnie, jakbyś widział ją na szczycie fontanny przy świątyni Minerwy w Patras! A może przez koskinomancję (tak bardzo rytualnie przestrzeganą przez Rzymian) [ze specjalnie ułożonych nożyc i sita]? Weźmy nożyce i sito a na pewno będziesz świadkiem jakiegoś diabelstwa!

Przez alfitomancję [ze zachowania po zjedzeniu ciasta jęczmiennego] którą wspomniał Teokryt w swojej Pharmaceutria? A może przez aleuromancję, mieszając ze sobą trochę ziaren i nieco mąki? Przez astrogalomancję? Mam teraz kilka kości do rzucenia. Przez tyromancję? Znajdzie się nieco sera z Brehemont. Przez żyromancję [z potknięcia lub upadku na ziemię]? Jest kilka obręczy i rzucone na pewno spadną na lewo! Sternomancją [z klatki piersiowej]? Mówię Ci – Twoje piersi są w kiepskiej kondycji! Przez libanomancję? Wszystko czego potrzebujesz, to tylko trochę kadzidła.

Przez gastromancję [z brzucha], od dawna praktykowaną w Ferrarze przez Jakuba Rhodogina, brzuchomówcę? Przez cefalomancję [z czaszki] (stosowaną przez Germanów, którzy opiekali oślą głowę nad rozżarzonym węglem)? Przez ceromancję? W tym przypadku, w wosku wylanym na wodę możesz dostrzec kształty swojej żony oraz mężczyzny który dobrze ją łomocze! Kapnomancją [z dymu innego niż kadzidlanego]? Posypiemy węgle makiem i sezamem! Jak wspaniale! Aksinomancją [z zachowania siekiery, topora lub tasaka]? Wszystko czego potrzebujesz to dobre rąbadło (i kawałek agatu, który wrzucimy do kotła, jak to opisuje Homer względem zalotników Penelopy). Onimancją [z wypolerowanych paznokci]? Tylko nieco oliwy i wosku. Teframancją? Popiół wystawiony na powietrze ukaże Ci żonę w dobrym stanie na starość.

Botanomancją? Mam tu kilka listków szałwii, właśnie po to. Sykomancją? To boska sztuka z liśćmi figowymi! Ichtiomancją [z ryb] (niegdyś czczoną i praktykowaną przez Tyrezjasza i Polidamasa, a wciąż godną zaufania i żywą w kraju Lików, w rowie nazywanym Dina w lesie poświęconym Apollowi). Choiromancją? Do tego potrzebujemy sporo świń, ale możesz sobie wziąć ich pęcherze. Kleromancją? To jak szukanie szczęśliwej fasolki w cieście! Antropomancją [ze zwłok] którą stosował cesarz Heliogabal? Jest po tym trochę sprzątania, ale skoro masz być rogaczem, pewnie dasz sobie z tym radę. Przez sybillińską stichomancję [z ksiąg Sybilli]? Przez onomatomancję [z imienia]? Wspominałeś, że jak masz na imię?…

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *