ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Co nieco o iglicy pospolitej

Choć iglica pospolita (Erodium cicutarium) występuje na wszystkich kontynentach i jest uważana za pospolity chwast, to nie wszędzie jest tak samo częsta.

Dlaczego iglica? Wystarczy przypatrzeć się na owoce: owoce są wyposażone w „ostkę”, taką „igiełkę”, która na roślinie przypomina głowę ptaka: ma dziób, łeb i szyję – zresztą dlatego niekiedy ją nazywano „bocianim noskiem” albo „bekaskiem”. Gdy owoc dojrzeje i oddzieli się od rośliny, ostka skręca się w sprężynę (za co odpowiada woda), wkręcając nasiono w glebę, dzięki czemu może szybko „ukryć się” w ziemi, aby wykiełkować we właściwym czasie. Niegdyś wysuszone owoce były wykorzystywane jako higrometr, gdyż ostki są bardzo czułe na jakiekolwiek zmiany.

Słowo erodium wzięło się od greckiego określenia na czaplę, natomiast cicutarium z racji domniemanego podobieństwa kształtu blaszki liściowej oraz zapachu do szaleju jadowitego albo szczwołu plamistego. Święta Hildegarda z Bingen nazywa ją „żurawim dziobem”, a Szymon Syreniusz (1613) określa roślinę m.in. „gołębią nogą”, „wilczymi igłami” oraz „wróblim prosem”.

Z pewnością nie była to roślina chętnie wykorzystywana w medycynie ludowej i oficjalnej: zapisy o iglicy są bardzo skąpe. W średniowieczu mieszkańcy Szwecji nosili ją przy sobie, aby uchronić się od febr i tym podobnych chorób zakaźnych. W czasach św. Hildegardy podobno wysuszone ziele mieszano z mąką i stosowano niczym tabakę przy kaszlu i katarze, a z dodatkiem gałki muszkatołowej i krwawnika, proszek służył do łagodzenia chorób serca. Syreniusz opisuje jej właściwości zatrzymujące krwawienia, zdolność do leczenia „róży piekielnej” oraz usuwania zatrzymanego moczu i piasku nerkowego.

W późniejszych latach potencjał przeciwkrwotoczny wybija się ponad wszystkie inne – podawano ją przy krwotokach macicznych oraz nadmiernie obfitym miesiączkowaniu. Większe badania przeprowadzono pod koniec XIX wieku dzięki lekarzowi rosyjskiemu – L. W. Komorowiczowi, który usłyszał od miejscowych, że tą rośliną dobrze leczy się krwawienia u kobiet. Doświadczenia Komorowicza wykazały, że ekspozycja na napar powoduje skurcz mięśnia macicy, przy czym nawet wielotygodniowa terapia miała nie skutkować wystąpieniem skutków ubocznych. W efekcie Komorowicz zalecał rozważenie zastąpienia dotychczas wykorzystywanego sporyszu i gorzknika kanadyjskiego właśnie iglicą, we wszystkich przypadkach zbyt obfitego krwawienia miesiączkowego albo wywołanego patologiami układowymi.

Po I wojnie światowej w Niemczech pojawiły się nieliczne oficjalne preparaty oparte na iglicy (Extractum Erodii cicutarii aquos. spiss. – wodny wyciąg gęsty), które zastępowały dotychczasowe receptury na gorzkniku. W tym czasie w Austrii i Niemczech prowadzono badania nad wpływem iglicy na zdrowie zwierząt, w tym również ciężarnych. Poza efektem zmniejszającym objętość traconej krwi, odnotowano działanie wzmacniające ściany naczyń krwionośnych, jak i spadek ciśnienia tętniczego.

Polskie badania z lat 30., które próbowały ustalić skład chemiczny, wskazywały na niewielką zawartość alkaloidów. Doświadczenia na psach i królikach wskazywały, że niewielkie ilości nalewki podane dożylnie mają działanie podnoszące ciśnienie i zwężające naczynia, natomiast większe wykazują efekt odwrotny, jednocześnie spowalniając akcję serca. Przy dużych dozach (>5 ml) następuje gwałtowny spadek ciśnienia i zatrzymanie pracy mięśnia sercowego. Jednocześnie potwierdzono działanie przeciwkrwotoczne i skurczające (a nawet porażające) mięsień macicy, co przypisywano obecności związków potasu. Według Aloisego Koscha, w zielu iglicy znajduje się do 14% związków mineralnych, z czego 44% to związki potasowe.

W efekcie na chwilę przed wybuchem II wojny światowej, ziele iglicy (Herba Erodii) znalazło zastosowanie jako środek hamujący krwawienia, szczególnie na tle zapalnym i patologicznym w układzie moczowo-płciowym, po poronieniach i porodach przedwczesnych i w endometriozie. Przetwory w skuteczności porównywano z gorzknikiem kanadyjskim albo kaliną koralową, bez negatywnych efektów typowych dla alkaloidowego sporyszu albo kory chinowca. Niewielkie badania prowadzono w Zakładzie Położniczo-Ginekologicznym Św. Zofii w Warszawie, które nadzorował dr Stanisław Dorant. Wybranym pacjentkom podawał niewielkie ilości ekstraktu iglicowego. W wielu przypadkach – ale nie wszystkich – zaobserwowano wyraźne działanie hamujące krwawienie, które wznawia się po odstawieniu preparatu.

Z uwagi na wodorozpuszczalność związków aktywnych, zalecane nalewki słabe (25-40% alkoholu). W Zakładzie Położniczo-Ginekologicznym stosowano przetwór w dawce 30 kropli trzy razy dziennie przez 10 dni.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *