15 czerwca Europejska Agencja Leków opublikowała projekt finalnej monografii dla nowego surowca zielarskiego: szypułek (ogonków) wiśni i czereśni.
Jestem wielce zdziwiony, iż przeszło to bez większego echa w kraju słynącym z tych owoców, a nawet napiszę więcej: to źle wróży przyszłości środowiska. Presja nieprzyjaciół ziołolecznictwa jest bardzo duża: nasz każdy krok naprzód powinien być głośno odtrąbiony jako sukces, a tak nie jest. Dlaczego? Odpowiedzi pozostawiam Waszemu osądowi.
Wracając do tematu. Konsultacje EMA nad projektem monografii potrwają do 15 września b.r. Z uwagi na niezbyt mocną pozycję surowca, zaproponowano klasyfikację „traditional use”, czyli wynikającą z wieloletniego (co najmniej 30 lat) użytkowania w (niektórych) krajach Europy. Głównym wskazaniem terapeutycznym szypułek są pomniejsze problemy z drogami moczowymi, przy których zaleca się zwiększenie objętości produkowanego moczu: mowa tu głównie o łagodnych formach kamicy nerkowej. Sugerowane dawkowanie to 2-6 g w formie naparu lub odwaru (raczej napar, tkanki są zbyt przepuszczalne aby długo gotować ten surowiec), dwa-cztery razy dziennie, a zatem maksymalna dawka dobowa to 24 gramy! Nie rekomenduje się terapii dłuższej niż dwa tygodnie oraz podawania przetworów osobom poniżej 18. roku życia, co wynika z braku odpowiednich wskazań literaturowych. EMA działa na wskroś legalistycznie: jeżeli czegoś nie zapisano wprost w książkach/pracach naukowych, to nie można tego domniemywać – musza być dowody.
Choć w Polsce (szczególnie w zaborze rosyjskim) i krajach wschodnich znano szypułki wiśni, a nawet w swoim czasie wywożono je całymi wagonami, aby sprzedawać je w krajach Europy Zachodniej jako substytut zielonej herbaty, to podstawą prac nad monografią jest 11. Farmakopea Francuska z 1992 roku. W 2014 roku szypułki wiśni/czereśni zniknęły z tego dokumentu, ale wciąż są obecne na „Liście A” regulującej obrót surowcami zielarskimi. Ba! Sproszkowane szypułki we Francji są wciąż dostępne (i popularne) w formie kapsułkowanej (po 350 mg) w rejestracji lekowej, ze wskazaniem na łagodne problemy z produkcją moczu i diurezą.
Co w nich znajdziemy? Z pewnością polifenole, choć nie ma ich nazbyt dużo: na 1 g przypada kilkadziesiąt mg ekwiwalentu kwasu galusowego, przy czym spory udział mają garbniki, mniejszy flawonoidy. Obecne są kwasy organiczne: cytrynowy, jabłkowy, szikimowy oraz szczawiowy, choć tego ostatniego niewielkie, niegroźne ilości. Zidentyfikowano pojedyncze alkohole, cukry i kwasy tłuszczowe. Wydaje się, że szypułki mogą dostarczać sporych ilości fosforu (1345 mg/kg) i pomniejszych: sodu (80 mg/kg) baru (43 mg/kg), żelaza (32 mg/kg), miedzi (25 mg/kg), strontu (19 mg/kg) oraz cynku (18 mg/kg).
W 2009 roku opublikowano wyniki niewielkiego badania klinicznego w systemie 'cross-over’ z udziałem 13 zdrowych uczestników w wieku 20-40 lat. Przez tydzień, co osiem godzin przyjmowali dwie kapsułki (łącznie 770 mg; dobowo ~2,3 g) sproszkowanych szypułek wiśni lub produktu placebo, po tygodniu zmieniano preparat na ten z drugiej grupy. W grupach poddawanych interwencji szypułkami zauważano znaczący wzrost objętości produkowanego moczu: średnio o 229 ml więcej niż w grupie placebo! Zwiększała się również utrata wapnia (o 56 mg/dl, wzrost 45%), sodu (o 18 mEq/l) i chlorków (o 18 mEq/l; oba o 16%). Mężczyźni i kobiety reagowali na terapię tak samo, pod tym względem nie występowały żadne różnice.
Trwa sezon na wiśnie i czereśnie: nie wyrzucajcie ich ogonków – to czyste marnotrawstwo!
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz