Co decyduje o skuteczności fitoterapii, a tym samym o stanie pacjenta i jego dalszej przyszłości – w zdrowiu lub chorobie?
Wydaje się, że oczywistą odpowiedzią są „zioła” w różnym ujęciu: począwszy od doboru surowców, aż po właściwą formę ich przetworzenia i sposobu przyjmowania. To dobra odpowiedź, ale nie jest ona jedyną poprawą. Równie ważna jest odpowiednia diagnoza, a zatem ustalenie stanu faktycznego – to prawdziwy fundament efektywnego ziołolecznictwa.
Niemal wszystkie podręczniki, kursy i szkolenia są wypełnione różnymi strategiami terapeutycznymi (trafnymi lub bzdurnymi), zakładając z góry poprawną identyfikację schorzenia. Parafrazując: podaje się gotowe odpowiedzi, ale zapomina o pytaniach, poszczególnych objawach, pewnych różnicach mogących zaważyć na rodzaju terapii. Jest to szczególnie ważna kwestia nie tylko dla prowadzących gabinety medycyny naturalne, ale także sprzedawców w sklepach zielarsko-medycznych: wiele osób podaje tam swoje objawy i spostrzeżenia, często ściśle indywidualne, osobnicze, oczekując trafnej porady. A aby dobrać właściwy produkt do potrzeb pacjenta, należy choć trochę poznać zasady diagnostyki różnicowej.
Weźmy taki przykład… do Waszego sklepu zielarsko-medycznego przychodzi pacjent (w końcu funkcjonowanie tych punktów reguluje Ministerstwo Zdrowia a nie Gospodarki czy Finansów), na oko dość młody (30-35 lat) i wizualnie zdrowy: prosi coś na ból gardła, bo odczuwa dyskomfort od kilku dni. Co mu dolega? I jak to zwalczyć? Przecież doskonale wiemy, że skuteczność ziół i preparatów roślinnych jest uzależniona od czynnika etiologicznego: jedne sprawdzą się lepiej przy zakażeniach wirusowych, inne przy infekcji bakteryjnej.
Diagnostyka różnicowa to wykluczanie – na podstawie dostępnych objawów subiektywnych, obiektywnych i innych danych – kolejnych hipotez medycznych, pozostawiając te najbardziej prawdopodobne w aktualnym momencie.
W tym konkretnym przypadku istnieją mniej więcej równe szanse (na podstawie rachunku prawdopodobieństwa), iż za ból gardła odpowiada bakteria lub wirus. Pomnóżmy naszego młodego pacjenta przez dziesięć: niech staną w szeregu przed ladą. Dwóch z nich ma rinowirusa, a zatem jest po prostu przeziębionych. Kolejna dwójka (w niektórych sezonach trójka) złapało paciorkowca beta-hemolizującego z grupy A, a zatem ma Streptococcusa, często mocno dającego w kość choremu.
Piąty z tej grupy ma jakiegoś koronawirusa (zazwyczaj łagodny przebieg) lub adenowirusa, przy tym ostatnim można się spodziewać ostrego przebiegu i poważnych utrudnień pracy układu oddechowego.
Szósty pacjent ma Gram-ujemną Fusobacterium necrophorum, dość oporny na podstawową terapię antybiotykową drobnoustrój, który atakuje głównie młodych dorosłych (pamiętajmy o jego wieku!), wywołując ostre zapalenie gardła.
Siódmy może mieć najróżniejszy zestaw wirusów: duża szansa na wirusa opryszczki, grypy, paragrypy, mniejsza na Epsteina-Barr, cytomegalowirusa, ale nie jest wykluczony na przykład wirus HIV, jeżeli od ekspozycji minęły 2-4 tygodnie.
Ósmy ma jakąś inną, rzadszą bakterię: jest duże prawdopodobieństwo wystąpienia paciorkowca z grupy C, ale ból gardła (z całym zestawem innych, nierzadko daleko ważniejszych objawów) wywołują także Mycoplasma, maczugowce błonicy, chalmydofila zapalenia płuc, a nawet dwoinka rzeżączki – w tym ostatnim przypadku w sklepie zielarsko-medycznym nie znajdziemy odpowiedniego asortymentu na takie choroby.
Pozostałą dwójkę boli gardło przez czynnik niezakaźny, począwszy od podrażnienia wywołanego długotrwałym kaszlem, przez alergie, palenie, chorobę refluksową przełyku, przez ostry stan zapalny tarczycy, aż po niektóre nowotwory.
To wszystko jest statystyką i wcale nie definiuje kolejności chorób kolejnych dziesięciu osób przychodzących po środek na ból gardła. Nowy pacjent oznacza nowe rozdanie – wylosowana karta wraca do talii. Dlatego nie warto przyzwyczajać się do pewnych produktów i jednolitego schematu terapeutycznego – nie da się zaoferować wszystkim tego samego preparatu, tego samego zioła, gdyż każdy wymaga indywidualnego podejścia. Warto o tym pamiętać.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz