Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że otaczają nas produkty, które nie zmieniły się znacząco od czasu wynalezienia,
Oczywiście dokonano pewnych uwspółcześnień w recepturze i sposobach dystrybucji, ale podstawowa idea jest wciąż taka sama.
W swoim bogatym zbiorze materiałów do preparatyki galenowej, mam również przepisy na stomatologiczne płyny do ust. Wśród nich znajduje się karteczka zatytułowana Liquor Thymoli comp., 30.XX, czyli „złożony płyn tymolowy, lata 30. XX wieku”, a pod nim dopisek: Listerine – tak, to produkt z naprawdę długą tradycją, przynajmniej z nazwy.
Przodka Listerine opracowano w Stanach Zjednoczonych w 1879 roku, a dokonali tego: doktor Joseph Lawrence i farmaceuta Jordan Lambert. Oryginalna receptura nie jest mi znana, ale była to mieszanka alkoholu z olejkami eterycznymi (najpewniej miętowym, tymiankowym i golteriowym), typowa dla roztworów antyseptycznych tamtego okresu w czasach rekonstrukcji. Ten płyn był przeznaczony wyłącznie do dezynfekcji przedzabiegowej i przedoperacyjnej.
Amerykańską recepturę Lawrence’a i Lamberta zmodyfikował Brytyjczyk Joseph Lister, który jest powszechnie znany ze swoich osiągnieć na polu antyseptyki. Listerine Listera wcale nie był tylko płynem do jamy ustnej – na początku był reklamowany jako środek na nieświeży oddech, łysienie oraz – uwaga – do mycia podłóg. Ostatecznie dopiero lata 70. i 80. nadały mu współczesną, stomatologiczną formę.
Zatem receptura znajdująca się w moim zbiorze, wcale nie dotyczy doustnej płukanki, tylko uniwersalnego środka dezynfekującego, który może być stosowany nawet przed zabiegami chirurgicznymi. Listerine z lat 30. używany zbyt często, może być przyczyną bólu, podrażnień, a nawet zatruć (bor…) dlatego kierowanie się tylko nazwą, bez znajomości kontekstu historycznego, może skończy się w mało przyjemny sposób.
Ponieważ profesjonalne receptury galenowe rzadko są obliczone na małe objętości, Listerine z lat 30. wykonywano hurtem – od razu trzy litry. Dwa „dominujące” składniki to oczywiście woda oraz alkohol 90%, ale w gotowym zawartość etanolu to ledwie kilkanaście procent. W spirytusie rozcieńczano tymol, eukaliptol, olejek golteriowy oraz mentol, natomiast w wodzie kwas benzoesowy, kwas borny i boraks. Następnie roztwory łączono i tak oto powstawał Listerine.
We współczesnym Listerine również znajdziemy eukaliptol, tymol i mentol, a olejek golteriowy zastąpił salicylan metylu. W przypadku tego ostatniego to nie jest wielka różnica, bo salicylan metylu stanowi ponad 90% olejku golteriowego, a można go uzyskać na drodze prostej syntezy niż drogiej destylacji. Alkohol wciąż jest obecny w niektórych seriach Listerine, ale zrezygnowano z substancji opartych na borze z uwagi na liczne wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa i toksykologii.
Wcale tak dużo się nie zmieniło – oczywiście pewne składniki zostały, inne zniknęły, kolejne dodano. Ale wciąż, od ponad stu lat, służy do higieny jamy ustnej. Tylko już nie umyjemy nim podłogi.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz