ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Tradycyjne maści japońskie

Czasami można spotkać osoby, które uważają, że za granicą wszystko jest większe, lepsze i smaczniejsze.

W świecie zielarskim nierzadko występuje takie nastawienie: egzotyczne zioła i terapie mają być skuteczniejsze, pewniejsze oraz bezpieczniejsze, bo „są z daleka”. Osobiście uważam, że kopiowanie całych systemów i teorii nie jest najlepszym pomysłem, ale porównywanie metod oraz wyłuskiwanie „rodzynków” to właściwa droga.

W dzisiejszym wpisie chciałbym Państwu takie właśnie rodzynki przedstawić. Od dawna poznaję Kampo (nawet książkę wydałem!), czyli tradycyjną medycynę japońską (właściwie zjaponizowaną medycynę chińską), która ma w Japonii niezwykle wysoki status – dość powiedzieć, że produkty z farmakopealnymi formułami są refundowane przez tamtejszy system zdrowia. Jednocześnie kojarzymy Japonię jako kraj bardzo rozwinięty w dziedzinie technologii, farmacji, medycyny, przez co możemy mieć mylne mniemanie o wręcz cudownych substancjach i recepturach znajdujących się w takich lekach. Na przykładzie receptur maściowych, wskażę liczne podobieństwa, ale również i różnice pomiędzy Japonią i Polską – pewne rzeczy są wspólne dla obu krajów.

Na pewno na początku warto podkreślić, iż w Kampo występuje bardzo silny formalizm odnośnie receptur. W Polsce nie wykształciła się tendencja do uniwersalnych schematów terapii zielarskich – mamy mniej bardziej popularne produkty i receptury, jak i panuje niesamowicie duża elastyczność w łączeniu ziół i składników ze sobą oraz ich proporcji – choroba (i nierzadko fantazja) definiuje recepturę. W Japonii występuje prymat receptur – rzadko modyfikuje się w nich cokolwiek – wszystko jest ustabilizowane i ujednolicone, a odstępstwa są sporadyczne: choroba wyznacza recepturę. Dlatego w Kampo tak naprawdę spotyka się tylko kilka przepisów na przewlekłe zmiany skórne, a najczęściej stosuje się roślinne chuoko (中黄膏) oraz shiunko (紫雲膏) – głównie na oparzenia i długo gojące się rany.

Shiunko to maść o barwie ciemnoczerwonej, chuoko jest silnie żółta. Obydwie są wykonywane na zbliżonych podstawach maściowych, które powinniśmy dobrze znać. To maści ziołowe sporządzane na kompozycji oleju roślinnego (sezamowego) oraz pszczelego wosku, w przypadku shiunko z niewielkim dodatkiem smalcu.

Shiunko: olej (1000 cz.) + wosk pszczeli (340 cz.) + smalec (20 cz.).
Chuoko: olej (1000 cz.) + wosk pszczeli (380 cz.).

Co ciekawe, olej sezamowy zgodnie z najnowszymi wytycznymi, powinien być silnie podgrzany przed użyciem (>200°C), aby dokonały się zmiany molekularne (polimeryzacja), co ma przyspieszać ekstrakcję ciał czynnych z surowca zielarskiego. Odnośnie smalcu i wosku, nie ma konieczności dodatkowej modyfikacji ich parametrów przed sporządzeniem maści. Zaznaczam, że to nie tylko dodatki technologiczne, ale również składniki aktywne maści – wszystkie substancje, nawet smalec, mają działanie przeciwzapalne i gojące rany, choć oczywiście w różnym stopniu.

Wsadem roślinnym dla shiunko są korzenie dzięgla ostroklapowego (Angelica acutiloba) oraz jednego z gatunków nawrotu – Lithospermum erythrorhizon, w proporcji 120 cz. na 60 cz. Spolimeryzowany olej, smalec i wosk podgrzewa się do temperatury 170°C i dodaje korzenie dzięgla na 5 minut. Zawartość naczynia przecedza się, ogrzewa filtrat do 140°C i dodaje korzenie nawrotu na 5 minut. Całość ponownie cedzi się, ochładza i rozciera – nie w moździerzu, ale na szklanych płytach za pomocą łopatek.

W recepturze chuoko wykorzystuje się kłącza kurkumy (Curcuma longa) oraz korę korkowca (Phellodendron; najczęściej amurskiego) – odpowiednio 40 części i 20 części. Spolimeryzowany olej i wosk podgrzewa się do 200°C, a następnie dodaje bardzo miałko sproszkowane surowce na 10 minut. W zasadzie tej maści się nie przecedza, chyba że są frakcje o większych rozmiarach. Ponownie całość ochładza się i rozciera.

Z uwagi na pewne modyfikacje technologiczne, nie zawsze te receptury będą sporządzane w wysokiej temperaturze – dopuszcza się dłuższe podgrzewanie w niższej temperaturze (80°C), a nawet wyciągi olejowe na zimno (7 dni).

Tradycyjne maści japońskie wcale nie są robione w sposób zupełnie odmienny od naszych, dobrze nam znanych. Składniki roślinne może i nam obce (za wyjątkiem kurkumy), ale tłuszcze roślinne, zwierzęce oraz wosk pszczeli to codzienność w każdej, nawet domowej pracowni preparatów roślinnych.

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *