Wikalina to całkiem interesujący lek, za czym przemawia kilka kwestii.
Po pierwsze: tabletkowane połączenia soli mineralnych, sproszkowanych ziół i wyizolowanych substancji czynnych dosyć rzadko zdobywały jakąkolwiek popularność, a tym samym szansę „zaistnienia” w historii medycyny, zaś Wikalinie to się udało.
Po drugie: to formuła międzynarodowa, dostępna pod wieloma nazwami handlowymi. Wprawdzie istniały (i wciąż istnieją) modyfikacje kompozycji i proporcji składników względem siebie, ale pewna „idea” naturalności jednak zostawała zachowana, niezależnie od tego, czy był to jugosłowiański Bicalon, niemiecki Gastripan czy brytyjski Roter.
Po trzecie: Polska też miała epizod związany z Wikaliną – starogardzka Polfa produkowała ją do końca lat 90., nieco dłużej na rynku funkcjonował dosyć podobny preparat o nazwie Gastro wytwarzany przez Zakłady Farmaceutyczne UNIA. Wikalina Polfy miała taki sam skład jak ukraiński preparat Wikalin/Vicalinum.
No i po czwarte: w wielu krajach byłego ZSRR, w tym w Ukrainie i Rosji, Wikalina wciąż ma się zupełnie nieźle i jest łatwo dostępna, gdyż kompozycja jest oferowana przez kilkunastu producentów.
Lek w wersji prostej składa się z pięciu, a w odmianie złożonej, z siedmiu składników, które opiszę w kolejności malejącej. W każdej tabletce Wikaliny znajduje się…
0,4 g hydroksowęglanu magnezu, czyli zasadowego węglanu magnezu – to nic innego jak magnezja używana przez sportowców. Jej podstawową rolą jest zobojętnianie kwasu żołądkowego i hamowanie wytwarzania pepsyny, niemniej może być rozważana także jako źródło jonów mineralnych, przez co normalizuje prace mięśnia sercowego i uzupełnia niedobory organizmu.
0,35 g zasadowego azotanu bizmutu, którego nie należy mylić z żółtym Dermatolem (to bizmutu galusan zasadowy!). Substancja, o którą nam chodzi, jest już raczej „passe” w kwestii stosowania wewnętrznego w europejskim lecznictwie, gdyż pochodne azotynowe mają potencjał toksyczny, cokolwiek wciąż do zaakceptowania, gdy nic innego nie chce pomóc. To silny środek ściągający, dlatego wciąż jest ceniony w terapii chorób skóry, owrzodzeń i żylaków odbytu. Ma pewne – choć słabe – działanie zobojętniające kwas żołądkowy; w kontekście Wikaliny należy raczej patrzeć na zasadowy azotan bizmutu pod kątem walorów wysuszających, antyseptycznych i przeciwzapalnych.
0,2 g wodorowęglanu sodu, a więc doskonale nam znanej sody oczyszczonej, która w tej formule pełni rolę neutralizującą nadmiernie kwaśną treść żołądkową. Ta sól bywa wykorzystywana w leczeniu wrzodów układu pokarmowego, ale wymaga to dużej rozwagi i ostrożności, albowiem jej rozkład uwalnia znaczne ilości dwutlenku węgla (CO2), co może zaostrzyć i tak już przykre dolegliwości.
0,025 g sproszkowanego kłącza tataraku, które nie tylko pobudza wytwarzanie soków trawiennych i żółci, ale także wywiera efekt rozkurczający mięśnie gładkie. Przy okazji wzmaga apetyt i ułatwia przyswajanie składników odżywczych, co przy problemach gastrycznych bywa dużym problemem.
0,025 g sproszkowanej kory kruszyny, a więc świetnego środka żółciopędnego i regulującego procesy wypróżnienia. Wprawdzie w tej dawce trudno oczekiwać działania przeczyszczającego, ale związki czynne obecne w surowcu z pewnością pobudzą pracę wątroby, woreczka żółciowego i delikatnie zaktywizują jelita.
Bardziej złożona Wikalina dodatkowo zawiera po 0,005 g rutyny i keliny. Rutyna to oczywiście naturalny glikozyd flawonoidowy uszczelniający naczynia krwionośne, zmniejszający ich łamliwość i przepuszczalność. Z kolei kelina to furanochromon występujący w owocach aminka egipskiego, który działa spazmolitycznie – intensyfikuje krążenie, rozszerza naczynia krwionośne i poprawia ukrwienie błony śluzowej.
Te pięć – lub siedem – składników tworzy niezwykłą kompozycję łagodzącą przebieg i objawy choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy oraz długotrwałych dolegliwości żołądkowych z występującą nadkwaśnością i zaparciami.
Terapię Wikaliną przeprowadza się w dwóch etapach: każdy trwa po 4-8 tygodni, zaś pomiędzy nimi należy wykonać miesięczną przerwę. Niegdyś zalecano schemat 2 tabletki cztery razy dziennie, obecnie to 1-2 tabletki trzy razy dziennie. Tabletki przed przyjęciem rozkrusza się, co wyraźnie polepsza efekty lecznicze!
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz