Choć szał na produkty o rzekomo dubajskim rodowodzie wydaje się powoli opadać, to prawdziwa miłość do pistacji jest trwała i nigdy nie przeminie.
Ich silny słodkawy smak, podkręcony umiejętnym prażeniem oraz odrobiną soli gwarantuje doświadczenie jednego z najprzyjemniejszych doznań kulinarnych na jakie może sobie pozwolić uczciwy człowiek. Nasiona pistacji właściwej (Pistacia vera) wprawdzie nie są tanie, lecz to efekt utrudnionego handlu z Iranem, który zaspokaja aż 1/5 światowego zapotrzebowania na ten produkt – gdyby nie światowe zawirowania, z pewnością zdecydowanie częściej gościłyby na naszym stole.
Uwielbienie do pistacji bywa tak duże, iż często grzeszymy łapczywością i zjadamy je w doprawdy gigantycznych ilościach. Ale może to wcale nie jest takim wielkim problemem? Pistacje są orzechami, bakaliami, a przecież od zawsze podkreślano ich korzystne działanie na pracę wielu narządów, jak i zasobność w niezbędne minerały, witaminy oraz aminokwasy i fitosterole. Z doświadczeń eksperymentalnych wiemy, iż regularne spożywanie pistacji może modyfikować skład mikrobiomu jelitowego, co z kolei przekłada się na lepszą odpowiedź na posiłki bogate w węglowodany oraz redukuje problemy wynikające z zaburzonego metabolizmu glukozy. Ale czy ten efekt będzie na tyle wyraźny, że faktycznie odczujemy poprawę naszego stanu zdrowia?
W lipcowym numerze czasopisma Current Developments in Nutrition pojawił się artykuł podsumowujący wyniki 12-tygodniowego badania koncentrującego się na wpływie długotrwałego codziennego konsumowania pistacji na skład mikrobiomu u osób z nieprawidłową glikemią.
Do udziału w doświadczeniu zaproszono osoby w wieku 30-65 lat, z BMI pomiędzy 25-45 oraz podwyższonym poziomem glukozy na czczo, przy jednoczesnej braku rozpoznanej cukrzycy lub nadciśnienia tętniczego. Zakwalifikowani uczestnicy zostali włączeni do 12-tygodniowego badania, podczas którego przez miesiąc spożywali jako jedyną przekąskę nocną 57 g pistacji lub 1-2 wymienniki CHO (odpowiednio 15-30 g węglowodanów, produkt kontrolny). Aby uniknąć nagłych zmian, pomiędzy fazami nastąpiła miesięczna przerwa na unormowanie stanu organizmu. Skład mikroflory oceniano dzięki analizom próbek kału dostarczanych przez ochotników.
Wszystkie etapy badania ukończyło 51 osób. W trakcie spożywania pistacji, odnotowywano wyższą reprezentację bardzo ważnych bakterii z rodzajów Roseburia oraz Lachnospiraceae, które wytwarzają maślany oraz krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe sprzyjające prawidłowej pracy i szczelności komórek nabłonka jelita grubego, jak i łagodzące ewentualne stany zapalne. Z drugiej strony nieco obniżył się (ale doprawdy niewiele) poziom Flavonifactor czy Eubacterium coprostanoligenes, które ułatwiają rozkład flawonoidów i wzmagają produkcję mucyny poprawiającej stan błony śluzowej jelit. Zmiany te nie były znaczące, ale nawet taka drobna przekąska jak pistacje zjadana przez tylko jeden miesiąc, może przełożyć się na wzajemne proporcje drobnoustrojów naszej mikroflory! Trudno wyjaśnić czym jest to spowodowane, być może obecnością błonnika niepodlegającego trawieniu, co wydłuża pasaż pokarmu tworząc nieco lepsze warunki dla niektórych bakterii.
Obecność pistacji w diecie osób po ciężkich i długotrwałych chorobach oraz antybiotykoterapii jest pożądana, gdyż przyczyni się do szybszej regeneracji i odbudowy prawidłowej funkcji jelit. Co ciekawe, wydaje się, że w ogóle orzechy sprzyjają bakteriom wytwarzającym maślan – podobne rezultaty odnotowano podczas badań analizujących spożycie migdałów i orzechów ziemnych jako codziennej przekąski. Dlatego nie żałujmy sobie bakaliowego podwieczorku: jelita to lubią!
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz