ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Gdzie kupić maść z lulkiem czarnym?

Mogłoby się wydawać, że prawidłowa odpowiedź to „nigdzie”, bo przecież to roślina narkotyczna, zakazana – przez nią ludzie trują się i mrą jak muchy.

W rzeczywistości w Austrii, w Szwajcarii i w Grecji jest dostępny lek będący maścią ze sporym udziałem… maceratu olejowego z liści lulka!

Kelosoft to tradycyjny ziołowy produkt leczniczy w formie maści przeznaczonej do aplikacji na obszar z tkanką bliznowatą powstałą po wypadkach, operacjach, oparzeniach lub przeszczepach skóry oraz po zagojeniu się poważnych ran. W dokumentach rejestracyjnych wyraźnie zaznaczono, iż maść winna być stosowana długotrwale, aby osiągnąć pożądane rezultaty, czyli normalizację struktury, tekstury i kolorytu blizn. Widoczne efekty stosowania Kelosoftu pojawiają się dopiero po 6-12 miesiącach, a zatem to nie jest środek dla osób niecierpliwych.

Oczywiście nie używa się Kelosoftu bezpośrednio po operacji lub urazie – zaleca się odczekanie 14 dni, aby nie zaburzać naturalnego tempa regeneracji skóry. Niewielką ilość maści nakłada się wieczorem na leczone miejsce i wmasowuje się opuszkami palców przez 2-3 minuty. Pokryty obszar zakrywa się gazą, aby nie zetrzeć warstwy leczniczej z powierzchni skóry.

Z czego składa się Kelosoft? 50% masy maści to macerat olejowy z liści lulka czarnego (Folium Hyoscyami), który wykonano na oleju arachidowym. Z receptury wnioskuję, iż zanim sporządzono macerat, surowiec zwilżono mieszaniną spirytusu 96% oraz 10% wodnego roztworu amoniaku w celu wstępnej hydratacji tkanek, oraz uzyskania form amonowych, lepiej rozpuszczalnych i efektywniejszych w działaniu. Podobną sztuczkę stosuje się w przypadku wykonywania syropu tymiankowego. Na każde 100 g użytego oleju arachidowego wykorzystano 10 g alkoholu i 5 g wody amoniakalnej. Współczynnik DER – 1:8-12 wskazuje, iż każdy 1 g surowca posłużył do sporządzenia 8-12 g przetworu (średnio 10 g).

Receptura maceratu lulkowego z Kelosoftu (na 100 g maceratu):

Macerat lulkowy

wysuszony liść lulka – 10 g
olej arachidowy – 100 g
etanol – 10 g
woda amoniakalna – 5 g

Drobno pokruszone liście lulka przełóż do zamykanego naczynia, zalej mieszaniną etanolu i wody amoniakalnej, odstaw na dobę, często wstrząsaj. Przełóż do parowniczki, dodaj olej, dobrze wymieszaj i podgrzewaj (bez przykrywania!) w temperaturze 50-60°C. Proces prowadź do momentu, aż przestanie być wyczuwalny zapach amoniaku, etanol odparuje, a olej nabierze zielonej barwy. Odciśnij, a brakującą masę uzupełnij czystym tłuszczem.

Receptura uwzględnia niewielki dodatek (0,036 części) siarczanu miedzi, który nie tylko wykazuje prewencyjnie silne działanie antyseptyczne, a zatem jednocześnie spełnia rolę konserwantu. Pozostała część maści to mieszanina woskowo-lanolinowa z dodatkiem makrogolu, dzięki czemu całość ma przyjemną konsystencję i nie sprawia wrażenia tłustej. W warunkach „domowych” rozważyłbym zwykłą maść prostą, a zatem mieszankę wazeliny z lanoliną w stosunku 9:1, jako najpewniejszą i najtrwalszą bazę.

Dlaczego takiego produktu nie ma w Polsce? Nie wiem – przecież ma skład prosty jak przysłowiowy cep i wcale nie jest potrzebne wielkie zaplecze produkcyjne ani importowane składniki. Być może przyjdzie kiedyś czas na prawdziwie „zielarską” firmę farmaceutyczną (spółdzielnię?), która zamiast suplementów – w których produkcji lubują się nawet „autorytety” bo są zyskowne – postawi na leki ziołowe. Może i mniej dochodowe, może i trudniejsze pod względem rejestracji oraz narzuconych wymagań, ale jednak o pewnej jakości. Co lek to lek.

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *