Od dawna wiadomo, iż olejek eteryczny z lawendy wąskolistnej wywiera silniejszy wpływ na ośrodkowy układ nerwowy niż napary czy nalewki.
Wiedza ta została szybko skomercjalizowana, dzięki czemu w Europie Zachodniej są dostępne leki uspokajające i przeciwdepresyjne zawierające olejek lawendowy jako jedyny składnik aktywny. Dobrym przykładem są kapsułki Lasea produkowane przez niemiecki koncern Dr. Willam Schwabe GmbH & CoKG, zawierające 80 mg Silexanu – olejku lawendowego zgodnego z wymaganiami Farmakopei Europejskiej, który odznaczająca się wysokim stężeniem linalolu (36,8%) i octanu linalilu (34,2%). Lasea jest zarejestrowana nie tylko jako lek uspokajający i sprzyjający szybkiemu zasypianiu, ale także służy jako anksjolityk przy niezbyt nasilonych zaburzeniach lękowych. Ponadto kilkukrotnie wykazano skuteczność Lasei przy zaburzeniach depresyjno-lękowych (MADD) w terapiach trwających około 10 tygodni, stosując zaledwie jedną kapsułkę (80 mg) dziennie.
W 2024 roku w czasopiśmie European Archives of Psychiatry and Clinical Neuroscience pojawił się artykuł podsumowujący wyniki bardzo dużego badania klinicznego, oceniającego efektywność Silexanu względem nie tylko grupy placebo, lecz również sertraliny (selektywny inhibitor wychwytu zwrotnego serotoniny – SSRI) w leczeniu epizodów depresyjnych o przebiegu łagodnym i umiarkowanym. Czy lawenda okaże się tak samo skuteczna jak dobrze znany farmaceutyk?
Do udziału kwalifikowano dorosłe osoby obu płci z diagnozą łagodnego lub umiarkowanego pojedynczego epizodu depresyjnego (F32) lub zaburzeń nawracających (F33). Uczestnicy musieli uzyskać ocenę w kwestionariuszu MADRS (Montgomery-Asberg Depression Rating Scale) w przedziale 19-34 punkty (depresja umiarkowana), jak i wykazywać chęć do współpracy z lekarzami zaangażowanymi w badanie. Wykluczano osoby z ciężkimi zaburzeniami depresyjnymi, innymi diagnozami psychiatrycznymi lub neurologicznymi, stosujące leki wpływające na OUN, oporne na sertralinę oraz uczęszczające na psychoterapię. Łącznie do fazy randomizacji przystąpiło aż 500 osób!
Po okresie 'przygotowania’ i 'wymywania’ trwającym kilka dni, uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup: lawendowej, sertraliny lub placebo. Po 8 tygodniach aktywnej terapii, następował dodatkowy tydzień 'wychodzenia’ w celu uniknięcia potencjalnych efektów nagłego odstawienia preparatów. Zdrowie uczestników oceniano w tygodniach 1, 2, 4, 6, 8 za pomocą aż pięciu różnych kwestionariuszy, w tym głównej ankiety MADRS.
W grupie lawendowej uczestnicy przyjmowali jedną kapsułkę zawierającą 80 mg Silexanu, czyli farmakopealnego olejku lawendowego z wysokim stężeniem linalolu i octanu linalilu. W grupie sertralinowej były to kapsułki z 50 mg setraliny, będącej lekiem SSRI pierwszego wyboru. Preparat placebo zawierał substancję neutralną oraz śladową ilość (1/1000) olejku lawendowego w celu zamaskowania prawdziwej zawartości.
Ostatecznie badanie ukończyło 446 pacjentów – najmniej w placebo (141), najwięcej w lawendowej (154). Średni wynik kwestionariusza MADRS – głównego narzędzia pomiarowego – stopniowo zmniejszał się we wszystkich trzech grupach, przy czym największe, najbardziej pożądane spadki wystąpiły w grupie lawendowej i sertralinowej oraz były zauważalnie większe niż w placebo. W tej ostatniej także odnotowano pozytywne efekty, lecz słabsze (odstające) niż w innych grupach.
Wynik MADRS osiągany w grupie lawendowej w 8. tygodniu terapii był zbliżony do tego z grupie sertralinowej, co wskazuje na podobne, istotne działanie przeciwdepresyjne. Różnica pomiędzy wartościami początkowymi MADRS a wynikiem w 8. tygodniu podczas stosowania Silexanu wyniosła średnio aż 12,1 punktu, co przy kwestionariuszu mającym maksymalną punktację wynoszącą 60, jest niezwykle dużą wartością, sprzyjającą osiągnięciu progu 6 punktów i mniej, a zatem braku występowania symptomów zaburzeń depresyjnych. Odsetek osób reagujących na leczenie lub z reemisją był bardzo zbliżony w obu grupach – 53,5% w lawendowej i 54% w setralinowej. 44,4% pacjentów w grupie lawendy i 45,2% w grupie sertralinowej osiągnęło wynik poniżej 10 punktów na koniec leczenia, co jest doskonałym prognostykiem i wskaźnikiem wysokiej efektywności.
Ankiety Becka II i PHQ-9 pozwoliły wskazać na wyraźne osłabienie nasilenia typowych objawów depresji w grupie lawendowej. W grupie placebo także odnotowano takie zmiany, ale pojawiały się mniej więcej 2 tygodnie później niż przy użyciu kapsułek lawendowych. Inne kwestionariusze pozwoliły wyróżnić zmniejszenie się odsetka osób czujących się jako przynajmniej umiarkowanie chore, jak i zwiększenie udziału pozytywnych odpowiedzi w domenach związanych z pracą, życiem towarzyskim, rodziną czy codziennymi obowiązkami, co pokazuje na stopniowy powrót do normalnej aktywności społecznej, a czego nie udaje się uzyskać przy terapii sertraliną. 47,7% pacjentów w grupie lawendowej oceniło swoją terapię dobrze i bardzo dobrze, przy czym w grupie sertralinowej ten odsetek wynosił 50,3%, a w placebo 40,1%.
Liczba potencjalnych zdarzeń w grupach interwencyjnych była zbliżona: 91 w sertralinowej i 92 w lawendowej. Podczas stosowania kapsułkowanego olejku eterycznego odnotowywano głównie odbijanie się (16,5%) oraz podrażnienia w rejonie nosogardzieli (3,5%).
Czy w Polsce można łagodzić epizody depresyjne kapsułkowanym olejkiem lawendowym? Niestety nie. Nie ma takiego produktu o takiej rejestracji w obrocie na terenie RP, a więc nie dla nas zachodnioeuropejskie nowinki i doniesienia. Oczywiście w pewnym zakresie można substytuować to inhalacjami, aromaterapią, jednak musi być to poprzedzone precyzyjnym oznaczeniem zawartości octanu linalilu i linalolu w wykorzystywanym przetworze. A o to bywa bardzo trudno.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz