Surowce topolowe wciąż są elementem mieszanek i przetworów nielicznych receptariuszy europejskich, ale nadal są mało znane.
Widujemy je jako uzupełnienie, niżby główny składnik aktywny, ale – jeżeli tylko odpowiednio się postarać – mogą nim być i świetnie sprawdzać się w tej roli.
Pewne problemy może sprawić wyłącznie oznaczenie drzew nadających się do zbioru. Wiele osób jako gatunek referencyjny, podstawowy wskazuje topolę białą (Populus alba) lub czarną (P. nigra); choć kwerenda literaturowa wskazuje, że w pewnych wypadkach pierwszym miejscu winno stawiać się… osikę (P. tremula), która jest jednocześnie najczęściej występującą topolą w naszym kraju – surowce z tych trzech gatunków są raczej równorzędne pod względem wartości. W Ameryce Północnej bardzo chętnie wykorzystywano tamtejsze gatunki – topolę balsamiczną (P. balsamifera) oraz topolę osikową (P. tremuloides; nie mylić z osiką!). Okazy rzadsze, hybrydy i mieszańce także mogą być wykorzystywane, ale przy braku odpowiednich danych, należy zakładać ich niższą wartość zielarską.
Najszerzej dostępne są pączki topoli, określane w farmacji jako Gemmae Populi, które cieszą się niesłabnącą popularnością w Europie Środkowej. Trudno wyznaczyć precyzyjny okres ich zbioru; używany zwrot „wczesna wiosna” zupełnie nietrafny z uwagi na różne pory fenologiczne, zatem po prostu trzeba obserwować wygląd pączków: nabrzmiałe, pokryte lepką wydzieliną (żywicą – balsamem), będące „o krok” od rozwinięcia. W zależności od intensywności zimy, pogody i lokalnych uwarunkowań, może być to koniec lutego lub marzec – nie sposób precyzyjnie określić. Przez wydłużony, zaostrzony kształt, są bardzo łatwe do rozpoznania spośród innych pączków; zresztą wyróżniają się osobliwym, balsamicznym – nawet przyjemnym (według mnie) – zapachem i ostro-gorzkim smakiem. Z uwagi na żywiczny charakter pączków, najlepiej przetwarzać je zaraz po zbiorze; wprawdzie można je suszyć, ale musimy pogodzić wówczas z pewnym pogorszeniem jakości.
Mniej znane – choć przecież bardzo łatwe w zbiorze – są liście topoli (Folium Populi), zresztą będące od kilku lat surowcem farmakopealnym zastępującym pączki w recepturach. Należy zbierać je niedługo po rozwinięciu pączków: liść winien być młody (nie w pełni ukształtowany), wciąż lepki – aczkolwiek nie jest to warunek konieczny – bez widocznych uszkodzeń spowodowanych przez choroby grzybowe lub insekty. O ile pączki z uwagi na swoją fitochemię lepiej pasują do półstałych form leku roślinnego, o tyle liście nadają się do długotrwałego przechowywania (suszenie w maksymalnie 30ºC), proszkowania i sporządzają mieszanek ziołowych.
Zdecydowanie najrzadszym surowcem topolowym jest kora (Cortex Populi), którą ściąga się z przynajmniej 2-letnich pędów i suszy w warunkach naturalnych. Przybiera wówczas formę rynienek, które muszą łamać się z wyraźnym trzaskiem. Z uwagi na to, iż topoli w Polsce aż tak dużo nie ma, znacznie ekonomiczniej – biorąc pod uwagę nakład pracy – pozyskiwać liście albo pączki a korę topoli substytuować innymi, znacznie tańszymi i powszechniejszymi korami o podobnym działaniu.
Surowce topolowe są do siebie bardzo podobne w odniesieniu do głównej grupy czynnej, albowiem największą wartością terapeutyczną cechują się glikozydy fenolowe – salicyna, salikortyna oraz populina i fragilina – które w naszych jelitach rozpadają się i utleniają do kwasu salicylowego o działaniu przeciwbólowym. Ich stężenie w poszczególnych gatunkach i częściach rośliny nie jest takie same, zatem tak istotne jest poprawna identyfikacja i dobór substancji leczniczej. Z uwagi na brak danych względem Gemmae Populi przyjęło się sądzić, iż zawartość glikozydów fenolowych jest taka sama jak w liściach – topola osika zawiera ich około 3%, pozostałe gatunki w Polsce po 2%. Odwrotnie rubryki przedstawiają się w przypadku kory – po 5-6% w korze topoli białej i czarnej i ledwie 2% w osice. W pączkach znajduje się również olejek eteryczny, ale o wyjątkowo skomplikowanym składzie, ponadto suszenie znacznie redukuje jego ilość – mniej więcej 0,25%; w liściach tylko śladowe stężenie. Flawonoidy są szczególnie licznie reprezentowane w balsamie pokrywającym pączki, nieco mniej jest ich w liściach, ale ogólnie przyjęte minimum to 1% w przeliczeniu na kwercetynę. W Folium Populi znajdziemy także kwasy fenolowe i organiczne, natomiast kora jest relatywnie zasobna w garbniki, podobnie jak inne kory.
Pączki topoli stosowane zewnętrznie wykazują działanie miejscowo stymulujące przepływ krwi, przeciwzapalnie, przyspieszające ziarninowanie ran i szybszą regenerację warstw skóry. Z tego względu wykorzystywano je do tworzenia maści i mazideł na trudno gojące się rany, siniaki, stłuczenia i poparzenia słoneczne, a także na bóle mięśniowe i dyskomfort wynikający ze zmian degeneracyjnych układu ruchu. Ordynowane doustnie, podobnie jak liście i kora – działają przeciwbólowo, hamują rozwój stanów zapalnych i łagodnie wzmagają diurezę, dlatego polecane są w stanach reumatycznych i infekcjach dróg oddechowych; rzadziej do nasiadówek i kąpieli przeciwko hemoroidom.
Podstawowym preparatem topolowym jest maść – Unguentum Populi simplex, zwana także zieloną maścią przeciwbólową albo pomadą topolową (Pomatum Populi). Istnieją dwie metody jej wykonania – przy użyciu tłuszczu wieprzowego (ewentualnie innego tłuszczu krzepnącego w temperaturze pokojowej) lub oleju roślinnego z utwardzaczem w postaci wosku pszczelego.
W przypadku użycia pierwszego sposobu, dwie części smalcu podgrzewa się do roztopienia na łaźni wodnej i dodaje jedną część drobno rozdrobnionych, świeżych pączków topoli (2:1). Smalec musi przybrać barwę zielonkawą i nieco odparować, aby obecność wody z surowca nie przyspieszała procesów jełczenia. Gorący przecedza się przez tkaninę lub cedzidło. Gdyby nasza maść miała jednak odstać nieco dłużej albo mamy zamiar wykonać więcej maści, warto wykorzystać smalec benzoinowy, czyli uprzednio przetopić go z żywicą benzoesową, co w naturalny sposób utrwali łatwo psujące się tłuszcze zwierzęce poprzez nasycenie ich benzoesanami.
Gdy nie chcemy wykorzystywać smalcu, możemy skorzystać z drugiej metody – wprawdzie jest nieco na okrętkę, ale topolowa maść woskowa jest znacznie trwalsza. Musimy uprzednio wykonać Oleum Infusum Populi, czyli nasycić olej związkami lipofilnymi z pączków. Drobno pocięte pączki (100 części) przekłada się do zamykanego naczynia i miesza ze stężonym etanolem (100 części) i 25% roztworem amoniaku (2 części). Po kilku godzinach maceracji, do naczynia wlewa się 1000 części oleju roślinnego i podgrzewa się (40-50ºC) do momentu odparowania frakcji wodnej, etanolu oraz zaniknięcia drapiącego aromatu amoniaku. Ciepły olej należy przecedzić przez gęste sito albo odpowiednio złożony materiał. Taki tłuszcz jest znacznie trwalszy i łatwo można zmienić go w maść poprzez roztopienie w nim wosku pszczelego (dowolnej barwy) w stosunku 7 części oleju do 3 części wosku. Maść woskową (Unguentum Ceratum Populi) należy utrzeć w celu nadania pożądanej puszystości.
Bardziej skomplikowane formy maści topolowych opierały się na wykorzystaniu silnie działających – alkaloidowych – surowców zielarskich. Tak przygotowany preparat określano mianem Populeonu, zatem gdy znajdą Państwo w literaturze takie określenie, należy pamiętać, iż to zawsze była kompozycja pączków topoli i innych ziół! Populeon wykonywany na najpowszechniejszy sposób – francuski – był żmudną maścią, ale niewątpliwie bardzo skuteczną. Podstawą było 400 części wysuszonych surowców: liści pokrzyku wilczej jagody, liści lulka czarnego, ziela maku lekarskiego oraz ziela psianki – poddawano je 24-godzinnemu procesowi dygestii (podgrzewania w ciepłym, zamkniętym naczyniu) z 400 częściami stężonego etanolu i następnie przesączony alkohol łączono z 4000 części stopionego smalcu i podgrzewano bez przykrycia przez 3 godziny. Następnie do tłuszczu wsypywano 800 części pączków topoli (suszonych ale nie starszych niż rok!) i kontynuowano ogrzewanie przez następnych 10 godzin. Ciepły Populeon przelewano przez materiał lub bardzo gęste sito w celu usunięcia pozostałości roślinnych. Jeżeli zachodziła taka konieczność, maść rozcierano w moździerzu w celu wprowadzenia powietrza do tłuszczu a tym samym poprawienia konsystencji. Inne wersje Populeonu różniły się proporcjami i doborem ziół – niekiedy dodawano kwiaty fiołka wonnego lub pozostawiano tylko pokrzyk i lulka.
Z topoli sporządzano nie tylko maść. Na pewno zaskoczeniem dla Was będzie informacja o pół-naturalnym… propolisie. Tak zwano bardzo specyficzny ekstrakt ze świeżych pączków topoli, który stosowano podobnie do naturalnego. 10 części świeżych (ale nierozdrobnionych) Gemmae Populi oblewano 20 częściami rozcieńczonego (70%) alkoholu i 5 częściami gliceryny. Taką mieszaninę podgrzewano w parownicy na łaźni wodnej, dopóty nie pozostało 10 części wyciągu. Stanowił on składnik czynny mikstury przeciwbiegunkowej Hitchcoka (zresztą wynalazcy „sztucznego” propolisu): równe części ekstraktu, wody, syropu cukrowego (po 60 cz.) łączono z niewielką ilością roztworu węglanu potasu (4 cz.) – podawano go dzieciom w dawce pół łyżeczki kilka razy dziennie w przypadku zatruć pokarmowych.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz