Kampo to japoński system medycyny tradycyjnej, który wykorzystuje złożone receptury ekstraktów na bazie ziół i surowców naturalnych.
Formuły i reguły wprawdzie wywodzą się z lecznictwa chińskiego, lecz zostały dostosowane do odmiennych zasad kulturowych oraz lokalnych zasobów Wysp Japońskich. Warto dodać, iż Kampo jest nauczane na studiach medycznych, a leki podlegają refundacji przez japońskie kasy chorych i są chętnie przepisywane z uwagi na swoją skuteczność oraz bezpieczeństwo.
Jednym z takich środków jest Maoto, który produkuje jedna z największych firm zajmujących się lekami Kampo – koncern Tsumura. Skład Maoto jest taki sam, niezależnie od podmiotu, gdyż to formuła farmakopealna, zatem usankcjonowana prawnie. Tworzą ją cztery składniki (wymieniając od góry): kora cynamonowca wonnego, nasiona moreli, ziele przęśli oraz korzenie lukrecji. Surowce są wygotowywane z wodą, odparowywane, a suchy wyciąg mieszany z masą granulatową i saszetkowany. Jedna porcja zawiera około 0,44 g wyciągu (i 1,5 g wypełniacza), a do jego wytworzenia zużywa się 1,25 g nasion moreli, 1,25 g ziela przęśli, 1,0 g kory cynamonu i 0,375 g korzenia lukrecji.
Maoto podaje się przy objawach przeziębienia i grypy: dreszczach, gorączce, kaszlu, katarze oraz bólach głowy, mięśni i stawów. Kilka doświadczeń z udziałem dzieci wykazało dużą skuteczność w łagodzeniu grypy (krótsza gorączka, słabsze objawy), a jednocześnie pewien synergizm z przeciwwirusowym oseltamiwirem, inhibitorem neuraminidazy, który utrudnia uwalnianie się wirusa z zakażonych komórek. Stosowanie jest proste: powyżej 15. roku życia podaje się jedną saszetkę dwa-trzy razy dziennie: wsypuje do ust i popija wodą. Oczywiście u dzieci dawka jest o wiele mniejsza, przy czym koncern Tsumura nie poleca Maoto poniżej 2. roku życia, natomiast inny duży wytwórca – Kracie – to dopuszcza. Rekomendowana cena detaliczna opakowania wystarczającego na kilkudniową kurację to około 1500 jenów, czyli nieco ponad 40 złotych.
W grudniu 2024 roku pojawił się preprint omawiający badanie kohortowe na grupie pacjentów z prefektury Okayama, którzy stosowali Maoto w przypadku grypy. Czy preparat ziołowy zmniejszy częstotliwość hospitalizacji z powodu ciężkiego przebiegu choroby?
Badanie objęło 49311 osób zakażonych grypą w okresie 2018-2022 r., przy czym 1805 chorych (3,7%) poddało się terapii formułą Maoto. 944 pacjentów (1,9%) wymagało hospitalizacji. Po zsumowaniu danych statystycznych i porównaniu grup za pomocą metody ilorazu szans, okazało się, że osoby stosujące Maoto mają znacznie niższą szansę na rozwój grypy do ciężkiej formy wymagającej pobytu w szpitalu, w porównaniu z pacjentami przyjmującymi inhibitory neuraminidazy, a zatem leki spowalniające tempo rozprzestrzeniania się wirusa grypy. Szczególnie wyraźne pozytywne efekty Maoto zaobserwowano u chorych przed 60. rokiem życia – według obserwacji, im starszy człowiek, tym gorzej reaguje na tę formułę i unika się jej u naprawdę wiekowych seniorów.
Receptury Kampo nie są dostępne w Polsce – nad czym ubolewam – ale są znane za naszą zachodnią granicą, gdzie działają stowarzyszenia promujące ten rodzaj medycyny naturalnej. Ba! Nawet publikuje się tam prace doświadczalne na temat tych formuł w renomowanych czasopismach – ostatnio w Zeitschrift für Gastroenterologie pojawił się artykuł omawiający skuteczność Rikkushinto (na stany zapalne przewodu pokarmowego) w codziennej praktyce medycznej w Niemczech.
No ale przecież u nas ziołolecznictwo – nawet japońskie – to szarlataństwo, ciemny zabobon i guślarstwo.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz