ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Kilka słów o naszej miechunce

Gdy jeszcze mieszkałem w domu rodzinnym, przed drzwiami wejściowymi ustawiałem jesienne kompozycje, które z biegiem czasu nazwałbym „pseudoflorystycznymi”.

Duża metalowa kanka pomalowana na biało, wsadzona w stertę dyń, cukinii i patisonów (te nadają się tylko do tego) miała sygnalizować czas zbiorów i ostatnie ciepłe dni. Sama kanka wydawała mi się dość pusta w otoczeniu dyniowatych, więc zawsze wypełniało ją wielkie naręcze pędów miechunek – niezwykłych lampionów natury, które od zawsze mnie zachwycały niesamowitym, intensywnym odcieniem koloru pomarańczowego.

Miechunkę rozdętą (Physalis alkekengi) można spotkać w starych ogrodach, na cmentarzach, wysypiskach albo opuszczonych miejscach, które zasiedla przez wiele dekad pokazując, gdzie niegdyś żyli ludzie. Niektórzy uważają, że przywleczono ją na ziemie polskie z krańców Europy Południowej albo Azji w XIX wieku i przez to są kenofitem (czasy po Krzysztofie Kolumbie). Jednak bardzo wyczerpujące opisanie tego gatunku w zielniku Szymona Syreniusza (1613) wskazuje raczej na charakter archeofitu, a zatem o wiele dawniejszą i bogatszą historię.

Rozdział poświęcony tej roślinie w tym słynnym herbarzu nosi nazwę „miechunki / żórawiny / garliczki”, ale to nie są jej jedyne określenia:

Rozmaite nazwiska ma: zowią go Miechunkami, Garliczki, Pęcherzycą, Żórawinami, Psimi wiśniami.

Od siebie dodam, że autor nad ryciną ilustrującą dorodny okaz, zapisał niemiecką nazwę „Judenkirschen” – „żydowskie wiśnie”.

Roście w cienistych mieyscach, błotnych, przy płociech y parkanach, w ogrodach y na winnicach.

Syreniusz narzekał, że owoce – choć rumiane i pełne soku – są gorzkie i przykre w jedzeniu. Tak się dzieje, jeżeli zbierze się niedojrzałe owoce albo nieumiejętnie otworzy się rozdęte płatki kielicha i muśnie nimi skórki. Wówczas bardzo nieapetyczne związki (fisaliny) zanieczyszczą słodką, nieco agrestową w smaku jagodę, według mnie o wiele smaczniejszą niż importowane owoce miechunki peruwiańskiej. Swoją drogą – a wiem to ze własnych obserwacji – niesamowicie wiele osób na wsiach, nawet mając miechunkę w swoich ogrodach, nie ma bladego pojęcia, że jej owoce są jadalne!

Owoce miechunki rozdętej odgrywają pewną, choć niewielką rolę w medycynie chińskiej i japońskiej, występowały również w kilku dawniejszych pozycjach medycyny zachodniej, więc nie są żadną nowinką. Wykryto w nich kilka związków steroidowych: fisalin i izofisalin; flawonoidy (luteolinę, apigeninę) oraz związki fenolowe (kwas chlorogenowy, kwas ferulowy). Ekstrakty mogą wykazywać działanie przeciwcukrzycowe i regulujące gospodarkę lipidową, przeciwzapalne, rozkurczające i rozszerzające naczynia krwionośne. Frakcje fisalinowe wykazują cytotoksyczność wobec kilku linii komórkowych, choć trudno wykorzystać je w praktyce z uwagi na wciąż słabe opisanie tych związków (nawet nie wiemy ile ich dokładnie jest…). Zresztą już w latach 30. XX wieku podejrzewano, że fisaliny mogą być toksyczne dla człowieka i wyraźnie przestrzegano przed stosowaniem surowca o gorzkim smaku.

Pomijając aspekty czysto medyczne, świeże lub suszone owoce miechunki rozdętej mogą być bardzo ciekawym urozmaiceniem jesiennej diety. Bułgarskie badania na świeżym surowcu wskazały, że zawierają dość dużo białka (5,8-6,4%) i lipidów (0,7-1,2%) jak na owoce (być może zasługa licznych drobnych nasion) a mają względnie niewiele cukrów prostych (około 2,0%), jak i błonnika (3,0%). Dzięki intensywnie pomarańczowej barwie, dostarczają pożądanych o tej porze roku karotenoidów (18-23 μg/g), często pełniących rolę prekursorów witaminy A.

Owoce miechunki rozdętej są doskonałym źródłem potasu (550-1260 mg/100 g św.m.), ale jednocześnie dostarczają bardzo niewiele innych składników mineralnych – magnezu, wapnia, żelaza, cynki czy miedzi, a zatem pod tym względem są „do bólu proste”.

Wino z Garliczek.

Biorą czasu wina tłoczenia tych wiśni psich, ile się podoba, y z winnymi iagodami wespoł wytłaczaią, y do potrzeb lekarskich chowaią. To trunkiem używane, kamień piasczysty żenie z nerek y z pęcherza, y wychędaża ie.

Syreniusz zalecał wino miechunkowo-winogronowe jako lek przy różnych stanach kamicy nerkowej, choć głównie przy piasku, a zatem formach początkowych. Otwierając książki z lat 20. i 30. XX wieku odnajdziemy dokładnie te same wskazania względem tego surowca. Przetwory i napary z owoców polecano przy niskiej diurezie oraz podwyższonym stężeniu kwasu moczowego. Z uwagi na wyjątkową zasobność w potas, który promuje prawidłową przemianę wody w organizmie, wydaje się, ż dawniejsze zalecenia miały dużo sensu.

W Europie Zachodniej (zwłaszcza w Niemczech) dojrzałe owoce marynuje się w zalewie octowej – być może to pora na jesienny, smaczny eksperyment?

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *