Choć poprawną nazwą botaniczną jest „róża dzika”, zwykle rośliny te nazywamy „dzikimi różami”, chcąc podkreślić naturalność gatunku.
Wielu wysoko ceni kwaśne, bogate w witaminę C i liczne związki prozdrowotne owoce (formalnie pseudoowoce), które wciąż są badane i analizowane przez naukowców, poszukujących wiedzy o ich działaniu leczniczym. Ale i one – w pewnych specyficznych przypadkach – potrafią ujawnić swoją dziką naturę i pokazać… pazur, czy też kolec, prowadząc do rozwinięcia się efektów niepożądanych.
Wpis powstał na bazie artykułu opublikowanego w czasopiśmie Discover Medicine w czerwcu 2024 roku.
67-letnia kobieta z dość bogatą kartoteką medyczną (choroba wieńcowa, zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, stany lękowe), zgłosiła się na izbę przyjęć do jednego z nowojorskich szpitali. Opisała, iż cierpi na silne męczenie, wzmożone pragnienie (polidypsja) i nadmierne oddawanie moczu (poliuria). Dodatkowo trzy dni wcześniej zaczęły występować bóle oraz zawroty głowy, nudności i okazjonalne wymioty. Pacjentka zaprzeczyła przyjmowaniu antybiotyków, niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ), inhibitorów pompy protonowej (IPP) albo litu, ale stosuje leki normujące poziom lipidów (rozuwastatynę) i przeciwdepresyjne (citalopram). Indagowana na okoliczność diety i środków roślinnych wyjaśniła, iż od dwóch miesięcy pije herbatę (napar) z owoców dzikiej róży w objętości dwóch litrów dziennie.
W badaniach krwi zauważono bardzo wyraźny wzrost poziomu kreatyniny (9,44 mg/dl przy normie 0,6-1,3 mg/dl) oraz azotu mocznikowego (95 mg/dl przy normie 15-40 mg/dl) w surowicy, co wskazywało na znaczne pogorszenie pracy nerek. Posiew moczu nie wykazał infekcji. Rozważano diagnozy ostrego uszkodzenia nerek oraz martwicy cewek nerkowych. Pacjentce podano dożylnie sól fizjologiczną i monitorowano pracę nerek. W 3. dniu hospitalizacji odnotowano jedynie minimalną poprawę, a stan chorej wymuszał konieczność rozpoczęcia hemodializy.
Biopsja wykonana w 4. dniu hospitalizacji pozwoliła na postawienie diagnozy ostrego cewkowo-śródmiąższowego zapalenia nerek. To silny stan zapalny wywoływany przez czynniki toksyczne lub immunologiczne (albo zakaźne, ale wtedy jest inaczej klasyfikowany). Bez podjęcia interwencji, prowadzi do zwłóknienia tkanki śródmiąższowej, zaniku cewek nerkowych i ostatecznie do całkowitej niewydolności nerek. Lekarze zdecydowali się na włączenie prednizonu (przeciwzapalny związek kortykosteroidowy) na okres 23 dni.
Po kilku tygodniach od przyjęcia do szpitala, nerki wciąż nie pracowały poprawnie (choć nieco lepiej), co skutkowało przewlekłym odwodnieniem. Ponowna biopsja wykazała, iż cewkowo-śródmiąższowe zapalenie nerek nie zostało wyleczone. Prednizon zamieniono na mykofenolan mofetylu (immunosupresant, zazwyczaj podawany przy przeszczepach narządów miąższowych). Po kilkunastu dniach odnotowano pozytywne rezultaty terapii.
Przed wypisem pacjentki, przeprowadzono pogłębione badania i studium przypadku, aby nie dopuścić do powrotu stanu zapalnego. Nie wykryto HIV, kiły czy tocznia, również wykluczono wiele infekcji wirusowych. Zanegowano wystąpienie skutków niepożądanych leków. Z uwagi na brak innych, wiarygodnych wyjaśnień przyjęto, iż zaburzenia pracy nerek wywołało zbyt częste i nazbyt obfite picie herbaty z owoców dzikiej róży. Ale czy jest to w ogóle możliwe?
Wiarygodny mechanizm wystąpienia nefrotoksycznego działania owoców dzikiej róży nie jest znany. Autorzy artykułu postulują, iż może być to skutek kwasu arachidonowego (kwas tłuszczowy omega-6), będący prekursorem związków biorących udział w rozwoju i podtrzymaniu stanu zapalnego. Napar z owoców spożywany w ilościach „rozsądnych” nie szkodzi z uwagi na liczne związki przeciwzapalne występujące w owocach, ale przy tak obfitych dozach, kwas arachidonowy (a właściwie jego metabolity) przełamuje ich działanie. W niedojrzałych owocach, kwasu arachidonowego jest więcej, dlatego potencjalna reakcja może być ostrzejsza. Nie jest wykluczone, iż stosowane leki mogły wpłynąć na metabolizm kwasu, zwiększając wytwarzanie (w tym wypadku szkodliwych) mediatorów stanu zapalnego.
Co za dużo, to niezdrowo. Nawet w kwestii zdrowych owoców.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz