Nawet 100 milionów osób każdego roku zyskuje na swoim ciele nowe „pamiątki” – blizny.
Powstają one poprzez zastąpienie uszkodzonego fragmentu skóry właściwej, tkanką łączną włóknistą o usieciowaniu kolagenowym zupełnie odmiennym niż poprzednie wypełnienie. W efekcie zmienione miejsce bardzo wyraźnie odróżnia się teksturą i barwą od zdrowej skóry, wywołując u wielu pacjentów silny dyskomfort psychiczny. Z tego względu wiele osób próbuje maskować lub usuwać blizny – zgodnie z szacunkami, w samych Stanach Zjednoczonych wydatki na ten element medycyny pochłaniają nawet 20 miliardów dolarów rocznie!
W ostatnim czasie zaczęto zwracać większą uwagę na olej z nasion dzikiej róży (Rosa canina), który zawiera znaczne ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych z grupy omega-3 (linolenowy), omega-6 (linolowy) i omega-9 (oleinowy), mogących wesprzeć procesy gojenia oraz zmniejszyć widoczność blizn, jeżeli zostanie zastosowany odpowiednio wcześnie. Uważa się, że nasiona dzikiej róży zawierają związki sprzyjające powstawaniu makrofagów M2 (regeneracyjnych), a osłabiają biosyntezę makrofagów M1 (prozapalnych). Ponadto związki czynne oleju z nasion róży wpływają na wytwarzanie kolagenu typu III, co ma promować tworzenie struktur charakterystycznych dla skóry zdrowej.
W 2023 roku pojawił się niewielki artykuł poświęcony dotychczasowym badaniom nad olejem z nasion dzikiej róży w terapiach dermatologicznych. Zwrócono szczególną uwagę na dwa badania kliniczne (2015 i 2018 r.), które uznano za wiarygodne prace o wysokiej jakości.
Doświadczenie z 2015 roku koncentrowało się na grupie 108 uczestników po chirurgicznym usunięciu niepokojących zmian skórnych, którzy przez 6 tygodni aplikowali krem z olejem (preparat Repavar). W grupie różanej częstotliwość występowania rumienia była znacznie niższa niż w grupie kontrolnej (w 12. tygodniu brak rumienia u 73% vs. 50%), również obserwowano lepsze wyrównanie kolorytu skóry (w 12. tygodniu brak przebarwień u 63% vs. 21%).
Badanie z 2018 roku było poświęcone porównaniu efektywności terapii oparzeń drugiego stopnia za pomocą maści z olejem z dzikiej róży (Adibderm), a środkiem z sulfatiazolem srebra. W grupie różanej zaobserwowano znacznie szybsze zagojenie się ran – różnica wynosiła ponad 4 dni (7,53 vs. 11,83 dnia); a poziom zadowolenia pacjentów z terapii był wyraźnie wyższy (7,83/10 vs. 7,23/10).
Warto podkreślić, iż nasz kraj jest nadzwyczaj zasobny w różę dziką, dlatego warto efektywnie zagospodarować nasz rodzimy surowiec i włączyć go do standardowej terapii blizn, oparzeń i pielęgnacji skóry po zabiegach chirurgicznych. Po co importować drogie ekstrakty i zioła, skoro pod ręką mamy tak cenne oleje?
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz