ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

Layno po polsku gowno

Pod takim tytułem można znaleźć dość wyczerpujący, XVI-wieczny opis właściwości prozdrowotnych i użytkowych tego specyficznego, surowca leczniczego.

Niekiedy wysoce pożąda się, zwłaszcza u przewlekle chorych pacjentów, aby doszło do zmiany struktury mikroflory jelitowej, ale konwencjonalne metody mają niekiedy mizerną skuteczność. W takich przypadkach stosuje się procedurę FMT (fecal microbiota transplantation), czyli przyjęcia kału od specjalnie wyselekcjonowanego biorcy. Najczęściej odbywa się to poprzez połknięcie kilku kapsułek, ale nie są wykluczone także metody z użyciem lewatyw czy kolonoskopii.

Od razu Państwa zapewnię, iż „w swoich czasach” odchody nie były lekiem z kategorii „najskrajniejszych”, gdyż absolutnie nie miały startu do chociażby wygotowanego dziecięcego moczu (które to dzieci uprzednio obficie pojono winem), czy też galarety z ludzkiej czaszki, która w swoim czasie nosiła miano „paracelskiej”.

Dobrym źródłem wiedzy o roli „łajna” w medycynie XVI-wieku jest Herbarz skompilowany przez Marcina Siennika, wydany drukiem w Krakowie w 1568 roku w drukarni Szarffenberga. Pomiędzy monografiami polskich i egzotycznych ziół, możemy napotkać takie właśnie opisy – dla nas niecodziennych – surowców, które w czasach panowania Zygmunta Augusta były stosowane, choć może nie na co dzień.

Marcin Siennik nie szczędzi pochwał łajnu, podkreślając jego gorącą naturę i zdolność do rozpuszczania i przyciągania.

Między inszymi, layno psie iest nalepsze, zwłasżcza tego co kosći gryźie, moc łayna psiego ta iest, iż bolącżki w gardle lecży, w soku iabłkowym warzyć ie z gwoździki [goździkami], a to cżyń przylawszy octu trochę, y płocż tym gardło, pomożeć.

Dla bardziej opornych pacjentów, autor rekomendował okład z psich odchodów wymieszanych z miodem – aplikowany na gardło, miał gwarantować podobne efekty.

Bobki koźie na bolącżki: na oćiekliny, na kolana y na insze przeguby są pomocne, zmieszać ie z mąką ięczmienną ucźynić iako plastr a na ty miejsca, gdy są bolesne przykładać, ale gdy ie rozcżyniać masz trzeba przylać octu w wodę ktorą będziesz rozcżyniał. Ta sprawa ma być ludziom grubym, prostym.

Kozie odchody miały również skutecznie rozmiękczać stwardniałe miejsca po urazach lub goić rany po jadowitych „chrobakach”, jeżeli nakładałoby się je w formie maści na bazie sadła. Z kolei podawane paniom w formie napoju, miały niezawodnie leczyć upławy. Dla łysiejących i głupiejących ratunkiem mogą być mysie odchody:

[…] w ocćie rospuściwszy tym głowę oblazłą mazać, włosy rosci, głowę parszywą leczy.

Jaszczurcze łajno postrzegano kosmetycznie „flaki żółte y piegi na twarzy spędza precż”, a trudno dostępne orle odchody miały leczyć padaczkę. Na reumatyzm i wszelakie bóle w kończynach rekomendowano łajno gołębie – jako najgorętsze ze wszystkich:

Starte z gorcżycą, z rzeżuchą, z octem, a przyłożyć na źimne członki, na stare niemocy, iako łamanie w kośćiach, w boleśći głowy, w boleśći grzbieta, bokow y inszych cżłonkow.

A czy stosowano ludzkie odchody? Jak najbardziej! Należy jednak zauważyć, że zasady pozyskiwania tego surowca są ostrzejsze niż łajn zwierzęcych:

Łayno dziećięce ktoreby nic nieiadło ieno kokosze mięso a chleb, też bolączki w gardle lecży zmieszawszy ie z miodem, a okładać gardło.

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *