Lato w całej swej krasie: rzeki wysychają a drogi roztapiają się. To dobry moment na tematy związane z wakacjami, podróżami i wojażami.
Ileż to razy w drogerii albo w supermarkecie stawaliśmy przed poważnym dylematem: „Jaki preparat do opalania wybrać?”, „Co oznacza liczba SPF?”
SPF – czyli skrót od angielskiego określenia Sun Protection Factor – jest prostym parametrem ułatwiającym ocenę właściwości ochronnych (blokujących) niektórych substancji/kompleksów (filtrów) przed promieniowaniem ultrafioletowym, a w szczególności przed UV-B, czyli promieniowaniem o długości fali pomiędzy 0,281 a 0,315 μm. Przy pewnej rozsądnej dozie ekspozycji UV-B jest nadzwyczajnie korzystne dla naszego funkcjonowania, rozwoju i zdrowia. Nie tylko to czynnik kluczowy dla biosyntezy cholekalcyferolu (witaminy D3, z której wytworzymy dłużej krążący kalcydiol oraz kalcytriol o krótkim żywocie), ale również pełni rolę stymulatora gospodarki wodnej i mineralnej; bodźcuje pracę układu odpornościowego; przyspiesza przemianę materii; intensyfikuje aktywność krwiotwórczą szpiku oraz uskutecznia ziarninowanie ran. Jednakże brak umiaru skutkuje nie tylko bolesnym rumieniem, lecz także inicjuje nowotwory złośliwe skóry, przyczynia się do powstawania zaćmy oraz uszkodzeń łańcuchów DNA – a tego zdecydowanie wolelibyśmy uniknąć.
Dla łatwiejszego przedstawienia sprawy można przyjąć, iż wartość SPF wyraża ułamek promieniowania, które zastosowany filtr niestety „przepuszcza” – SPF 10 mówi o 1/10; SPF 30 o 1/30, zaś SPF 50 o 1/50 promieniowania UV docierającego do naszej skóry – więc im wyższa liczba, tym lepsza efektywność. Osoby o jasnej karnacji smarujące się SPF 10 nabawią się rumienia około 10 razy później niż bez filtra, przy SPF 50 czas ten wydłuża się dodatkowo aż pięciokrotnie. Oczywiście to wartości szacunkowe, w pewnym stopniu modulowane przez warunki pogodowe, pigmentację skóry, założone tekstylia i formę preparatu. Ponieważ aplikowane filtry z założenia mają blokować znakomitą większość promieniowania UV, w naturalny sposób rodzi się pytanie: czy przez to wpływają na poziom witaminy D w naszym organizmie?
W ubiegłym roku w czasopiśmie „British Journal of Dermatology” pojawił się artykuł opisujący wyniki kilkuletniego australijskiego badania koncentrującego się właśnie na tym temacie. Do tej pory było jasne, iż filtry o SPF o wartości 15 lub niższych nie mają mierzalnego wpływu na poziom kalcydiolu [25(OH)D3], a który to informuje nas o zasobach witaminy D i ogólnych możliwościach organizmu w tej dziedzinie. Rola silniejszych filtrów – SPF 50 i mocniejszych – nie była tak dobrze poznana, dlatego zdecydowano się na przeprowadzenie projektu mającego ocenić siłę wzajemnych powiązań.
W badaniu wzięło udział 639 ochotników (z grupy 3440 osób) w wieku 18-70 lat, o fototypach skóry I-IV (od karnacji bladej do jasnobrązowej), bez historii reakcji alergicznych na produkty z substancjami o działaniu blokującym UV, chorób autoimmunologicznych skóry lub czerniaka. Osoby te również nie mogły suplementować witaminy D na poziomie wyższym niż 400 IU dziennie, jak i regularnie stosować kremów z filtrem o SPF 30 lub wyższym. Uczestników podzielono na dwie grupy – kontrolną i doświadczalną.
W grupie doświadczalnej proszono, aby nakładać preparaty z filtrem SPF 50+ na nieosłoniętą skórę we wszystkie dni z indeksem UV powyżej 3 (umiarkowane ryzyko oparzenia skóry; to parametr biometeorologiczny w przedziale od 0 do 11; im wyższy, tym więcej promieniowania UV dociera do nas) – u niektórych osób cała procedura trwała kilka miesięcy, a nawet cały rok. Filtry miały być stosowane rutynowo, niemalże w ramach codziennej pielęgnacji, a badacze dostarczali kosmetyki zarówno do twarzy, jak i do całego ciała. Naukowcy regularnie informowali o spodziewanym indeksie UV oraz przeprowadzali wywiady kontrolne, natomiast uczestnicy dodatkowo wypełniali specjalne ankiety informacyjne. Główną częścią eksperymentu było pobranie krwi i pomiar wartości kalcydiolu [25(OH)D3] i jego zmian w trakcie roku – w tym pod koniec australijskiego lata (styczeń-kwiecień) i zimy (czerwiec-wrzesień).
Czy preparaty z silnym filtrem SPF 50+ wpłynęły na poziom witaminy D? Tak!
Na początku badania średni poziom kalcydiolu wynosił 63,5 nmol/l dla grupy interwencyjnej i 62,1 nmol/l dla grupy kontrolnej, a częstotliwość występowania niedoborów w grupach oszacowano na 28,5% (SPF) oraz 31,6% (kontrola). Tu muszę zaznaczyć, iż w Australii niedobór witaminy D określa się jako poziom kalcydiolu niższy niż 50 nmol/l. W grupie interwencyjnej 60% uczestników stosowało się do zaleceń w więcej niż 70% dni testowych, a niemal 80% stosowało preparaty z filtrem SPF przynajmniej 2 razy w tygodniu; odsetek osób suplementujących witaminę D (na dozwolonym poziomie) był niski i wynosił ledwie 6,1%. Zaangażowanie było wysokie, a ochotnicy starali się realizować założony program.
Pod koniec australijskiego lata średni poziom kalcydiolu korzystnie zmienił się w obu grupach, ale wyraźnie słabiej w grupie stosującej SPF! W grupie kontrolnej poziom [25(OH)D3] poprawił się o 16,9 nmol/l, zaś w doświadczalnej tylko o 11,7 nmol/l – różnica wyniosła aż 5,2 nmol/l, zatem była całkiem spora! Australijska zima przyniosła – co było oczekiwane – spadki, lecz ponownie były one większe w grupie SPF (-8,5 nmol/l) niż kontrolnej (-3,3 nmol/l).
Analizy zebranych wyników ujawniły niekorzystne tendencje w grupie doświadczalnej do pogłębiania lub inicjowania nowych niedoborów witaminy D na skutek stosowania filtrów SPF 50 lub mocniejszych. O ile na początku doświadczenia odsetek niedoborów w niej stwierdzonych wynosił tylko 28,5%, tak wzrósł aż do 45,7% – w grupie kontrolnej zmiana była zauważalnie mniejsza: z 31,6% do 36,9%.
Oczywiście nie jest to powód, aby zarzucić stosowanie kremów z filtrami SPF, gdyż przynoszą zdecydowanie więcej korzyści – a pamiętajmy, że samo badanie było wielomiesięczne. Niemniej musimy mieć na uwadze, że przy częstych i długich wojażach do krajów z grupy „all inclusive”, a nawet podczas wypoczynku w trakcie naszego lata (jak i późnej wiosny oraz wczesnej jesieni), beztroska względem witaminy D może być pozorna, zwłaszcza gdy walczymy z jej przewlekłymi niedoborami a jednocześnie stosujemy silne filtry SPF – w takim przypadku potrzebujemy odpowiednio dobranych środków oraz dużo rozwagi! No i przede wszystkim ładnej pogody…
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz