ZIOŁOLECZNICTWO, GALENIKA I MEDYCYNA NATURALNA

O początkach polskiego zielarstwa

Chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że obecny stan polskiego zielarstwa i fitoterapii nikogo nie satysfakcjonuje.

Od wielu lat w całej branży panuje marazm, a jego efektem jest powolne zwijanie się z segmentu leczniczego na rzecz suplementów diety i żywności. Dobrowolnie wycofujemy się z kolejnych pól i sfer medycyny, a powstałe wyrwy zapełnia się zbędnymi tworami o niskiej jakości, których nadrzędnym celem nie jest efektywność i skuteczność, ale zysk. Jest on jednak pozorny – wprawdzie doraźnie jest pieniężny, a przez to namacalny, lecz skutki ma długofalowe i destrukcyjne, bo godzące w powagę i misję całej branży. Preparaty ziołowe wciąż cieszą się w Polsce dużym uznaniem, co tak naprawdę jest spadkiem po ciężko wypracowanej renomie i marce Herbapolu, jednak ten potencjał topnieje w oczach, pozbawiony wsparcia rządzących. A przecież kiedyś było inaczej i krajowa branża zielarska była oczkiem w głowie, choć rodziła się w wielkich bólach…

W świeżo odrodzonej Polsce, jeszcze w 1918 roku – a więc błyskawicznie, gdyż doceniano wagę zagadnienia – w Ministerstwie Zdrowia Publicznego powołano Wydział dla Spraw Krajowej Produkcji Roślin Leczniczych. Instytucja ta przejęła eksperymentalne plantacje pod Opocznem, gdzie prowadzono badania agrotechniczne nad 38 gatunkami ziół. Niedługo potem powołano nową stację doświadczalną – w Kłódzienku. W tych trudnych czasach powojennych zaczęły powstawać pierwsze firmy prywatne – „Zioła Polskie” w Warszawie, „Zielspok” w Brześciu, czy też… „Herbapol” we Lwowie, który to był innym „Herbapolem” niż ten, który mamy na myśli. Z biegiem czasu powołano kilka towarzystw promujących zielarstwo – w 1926 roku zainicjowano działalność Towarzystwa Popierania Produkcji Roślin Lekarskich, a w 1929 roku – Związek Producentów Roślin Leczniczych i Przemysłowych. Dzięki ich staraniom założono duże plantacje wielu przydatnych ziół, a w szczególności mięty pieprzowej.

W 1930 roku zorganizowano Polski Komitet Zielarski (nie mylić z dzisiejszym PKZ, który nie odgrywa żadnej roli w branży) o statusie organu opiniodawczego. PKZ miał wyznaczyć kierunek polskiego zielarstwa zarówno w kontekście rolnictwa, jak i zbioru oraz skupu surowców dziko rosnących. Komitet wydawał pismo „Wiadomości Zielarskie”, promował produkty ziołowe na targach międzynarodowych, uczestniczył w pracach Międzynarodowej Federacji Zielarskiej oraz przygotowywał podwaliny pod ustawę zielarską regulującą całościowo kwestie zielarstwa. Jednocześnie nadzorował doświadczenia, których wyniki miały pozwalać na samodzielność surowcową – polski len miał zastąpić importowaną bawełnę w produkcji waty, gazy, bandaży oraz materiałów opatrunkowych. Z inicjatywy PKZ powstały wielkie ośrodki w Puławach, Dębach Szlacheckich, Drwalewie i Dzierlinie, które dostarczały plantatorom nasion i sadzonek, zaś sam PKZ szkolił zbieraczy i rolników.

Po ataku Niemiec na Polskę, nowy okupant rozwiązał PKZ i powołał „Związek Uprawiających i Zbierających Zioła Lecznicze”, a uzyskane surowce były wykorzystywane m.in. do leczenia żołnierzy. Potrzeby były coraz większe, dlatego w 1942 roku w Krakowie zorganizowano uprawy i skup ziół, co pozwoliło osobom zaangażowanym na ochronę miejscowej ludności przed wywózką do Rzeszy na roboty przymusowe. 17 maja 1945 roku stworzono Polski Związek Zielarski, który tak naprawdę nie dysponował niczym – dawne ośrodki były zrujnowane, a obszar upraw ziół liczył zaledwie… 120 hektarów. Nowa władza zielarstwo energicznie poparła, a przy każdym Urzędzie Wojewódzkim powstał referat zielarski zajmujący się skupem i uprawą ziół. W Chełmie i Zakopanem założono dedykowane stacje rolnicze, w Zakrzowie Zielarski Zakład Doświadczalny, w Krakowie Instytut Badawczy Roślin Leczniczych, a w Piekarach pod Krakowem nawet… Gimnazjum Rolniczo-Zielarskie! Swoją cegiełkę w odbudowie dokładała „Samopomoc Chłopska”, która propagowała uprawę i zbiór dzikich ziół, a także kontrolowała ich eksport i import.

14 lipca 1949 roku powstała Centrala Zielarska, szybko przemianowana na Centralny Zarząd Przemysłu Zielarskiego (1951 r.), a potem na Zjednoczenie Przemysłu Zielarskiego (1959), któremu kilka miesięcy później doklejono nazwę „Herbapol”. Zjednoczenia zlikwidowano w latach 80. więc od 1982 roku pełna nazwa przedsiębiorstwa to „Zrzeszenie Przedsiębiorstw Przemysłu Zielarskiego 'Herbapol’”. PZZ stał się już niepotrzebny, dlatego w 1950 został zlikwidowany, czy też raczej „wchłonięty” przez Centralę. Centrala Zielarska w 1949 roku skupowała aż 236 różnych surowców – jakże to wielka ilość w porównaniu z tym, co skupuje się obecnie! Eksperymentowano też z uprawami całkiem egzotycznych roślin: Wielkopolski Dziennik Ludowy (1949 r.) donosił, że w województwie pomorskim założono pierwsze uprawy rycynusa (rącznika), a przy okazji mięta pieprzowa zaraz zajmie aż 21 hektarów, a plany na ten rok przewidują skupienie 70 ton ziół. Jednocześnie zauważano, iż niekiedy akcja zielarska idzie zbyt dobrze – postulowano aby ograniczyć zbiór glistnika i dziurawca, gdyż ich populacje są tak silnie przetrzebione, że grozi im… wymarcie!

Oczywiście Centrala Zielarska działała nie tylko na wsi, ale także w mieście, niekoniecznie w ściśle farmaceutycznym aspekcie. Przykładowo jesienią 1949 roku w Warszawie otworzono… bar ziołowy, a w Łodzi uruchomiono „Pijalnię Ziół” (Piotrkowska 4), zatem współczesne pomysły różnorakich firm wcale nie są takie innowacyjne.

PCZ projektuje w lokalu sprzedaż ziół leczniczych, przypraw korzennych, olejku eterycznego i artykułów spożywczy-farmaceutycznych. Drugi pokój przeznaczony zostałby na pijalnię takich ziół jak szałwia, rumianek, kwiat lipowy, ziół według przepisanej recepty.

Pomysł chyba chwycił, bo Ilustrowany Kurier Polski z 1950 roku informował czytelników, że kolejna pijalnia powstanie w Bydgoszczy, jako część wzorcowego sklepu zielarskiego. W tym czasie Centrala zajmowała się aż 452 ziołami – 400 ze stanu naturalnego + 52 gatunki z upraw. Jednocześnie rozszerzono działalność o produkcję ekstraktów, proszków, preparatów przeciwastmatycznych oraz 14 gotowych mieszanek. Równolegle organizowano 9-dniowe kursy dla zbieraczy, które przybliżały tematy związane z botaniką i suszarnictwem ziół, co pozwalało na podwyższenie jakości materiału oddawanego do skupu.

Ponieważ ustawicznie pojawiały się apele o dodatkowe ręce do pracy – których Centrali wciąż brakowało – zdecydowano się na zaangażowanie młodzieży uczniowskiej, jako w owym czasie ogólnie chętnej do pracy. I tak w Kalendarzu Uczniowskim na Rok Szkolny 1951/1952, obok cytatów Bieruta i zdjęć Stalina, znajdowały się instrukcje dotyczące pozyskiwania ziół oraz listy roślin które Centrala kupuje bez ograniczeń, a był to m.in.: sporysz, kłącze tataraku, korzeń żywokostu, liść bobrka czy kwiat bławatka.

Ciężka praca zawsze popłaca. W 1960 roku Zjednoczenie Przemysłu Zielarskiego Herbapol składało się z:

  • 5 wytwórni produktów zielarskich (Kutno, Legnica, Poznań, Wrocław, Kłomnice)
  • 1 wytwórni olejków eterycznych (Łódź)
  • 9 regionalnych zakładów zielarskich (Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Pruszków, Wrocław)
  • 1 zakładu przemysłowo-rolnego (Klęka)
  • 6 zielarskich ośrodków doświadczalnych (Dęby, Kazuń, Plewiska, Szczekarków, Zakrzów, Strykowo)
  • Instytutu Przemysłu Zielarskiego (Poznań)
  • Laboratorium Centralnego (Warszawa)

Dystrybucją zajmowały się nie tylko sklepy ogólnodostępne i apteki, ale także wzorcowe sklepy zielarskie, które często były zlokalizowane w miejscach prestiżowych, na najważniejszych ulicach albo centrach miast:

  • w Szczecinie na alei Wojska Polskiego 39
  • w Toruniu na Rynku Staromiejskim 35
  • w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu 1

Oczywiście mógłbym opisywać historię dalej, zagłębiając się w kolejne lata i dekady, ale kto by to wszystko przeczytał? Ale nie omieszkam zapytać Państwa wprost: Gdzie obecnie jest ten wypracowany w trudzie i znoju dobytek polskiego zielarstwa? Gdzie jest ta infrastruktura? Gdzie są te zakłady? Jakże karłowate i nędzne jest obecnie polskie zielarstwo, w porównaniu z tym, co powstało wysiłkiem całego społeczeństwa!

Czy obserwujesz mnie na Facebooku?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *