Medycyna katastrof (MK) nie jest pojęciem szeroko znanym, ale pełnoprawnym i wykorzystywanym w ramach opieki zdrowotnej.
Niegdyś stanowiła integralny element medycyny ratunkowej, ale od kilkunastu lat uznaje się ją jako odrębną specjalizację z uwagi różnorodność zagadnień i obszarów wiedzy których dotyka. Charakteryzuje się nie tylko udzielaniem doraźnej pomocy, działaniami medycznymi przy zdarzeniach masowych i nietypowych (często wynikających z oddziaływania sił przyrody), ale także prewencją oraz rozwiązaniami logistycznymi i organizacyjnymi, a więc kładzie silny nacisk na sprawne zarządzanie kryzysowe.
Choć medycyna katastrof wywodzi się z modeli funkcjonowania struktur wojskowych, to jednak musiała zostać silnie zmodernizowana względem potrzeb cywilnych. Inaczej należy się zająć rannymi w ataku na bazę wojskową, a zupełnie odmiennie seniorami poszkodowanymi w wyniku trąby powietrznej – schematy podejmowanych czynności są odmienne, dostosowane do warunków i specyfiki. Pomoc źle udzielona może nieść za sobą gorsze konsekwencje niż bezpośrednie efekty zdarzenia.
Obecnie południe Polski zmaga się z bardzo intensywnymi deszczami i podtopieniami, które mogą – czego zapewne nikt nie chce – przekształcić się w powódź na dużym obszarze. Czy tę sytuację możemy nazwać katastrofą? Zgodnie z definicją Biura Narodów Zjednoczonych ds. Zmniejszania Ryzyka Katastrof (UNDRR), katastrofa to:
Poważne zakłócenie funkcjonowania lokalnej społeczności lub społeczeństwa, o różnorodnej skali, wywołane niebezpiecznymi zdarzeniami o określonych warunkach narażenia, podatności i możliwości, które prowadzą do strat i negatywnych skutków dla ludzi, rzeczy materialnych, gospodarki lub środowiska.
Z pewnością efekty środowiskowe, gospodarcze, materialne i ludzkie już wystąpiły, tak samo jak naruszenie spokoju społeczności, zatem sytuację można uznać za katastrofę – nie zawsze będzie to tsunami, wybuch wulkanu albo zamach terrorystyczny.
Z uwagi na dobre prognozy występowania powodzi, ogłaszane alarmy pozwalają z dużym (nawet kilkudniowym) wyprzedzeniem przygotować się i zgromadzić zapasy lub opuścić zagrożone miejsce. To zdarzenia o charakterze długoterminowym, więc należy zaopatrzyć się w (i zabezpieczyć przed wodą) żywność, leki i niezbędne akcesoria na minimum 72 godziny. Podczas ewakuacji w trakcie podtopienia i powodzi, warto mieć kilka alternatywnych dróg, prowadzących do miejsc wyższych lub uznanych za bezpieczne. Szczególnie odradza się ucieczkę lub jazdę samochodem przez wodę powodziową – nurt wody o głębokości 15 cm potrafi powalić dorosłego mężczyznę. Raport z powodzi w stanie Georgia z 1994 roku udowadniał, iż 70% zgonów było spowodowanych utopieniem w pojazdach, które unieruchomiła płynąca woda.
W przypadku powodzi, doraźnej i niezbędnej pomocy medycznej potrzebuje od 0,2 do 2% ewakuowanych oraz uratowanych. Oczywiście główną przyczyną zgonów jest utonięcie, a wiele ofiar znajduje się dopiero po ustąpieniu wody, gdyż nie mogą dotrzeć do punktów pomocy, ani zostać znalezione przez siły ratunkowe. Długotrwała ekspozycja na zimną wodę skutkuje hipotermią, co zwiększa szanse na pomyślną reanimację z uwagi na charakter neuroprotekcyjny. Rwący nurt wody niesie ze sobą fragmenty zabudowań, konary i samochody, mogące powodować rany cięte i urazy ortopedyczne, o dużym ryzyku zakażenia. Długotrwała ekspozycja na zimną wodę skutkuje hipotermią. Co ciekawe – odnotowuje się zwiększoną liczbę pogryzień i ukąszeń, co wynika ze strachu zwierząt przed falą powodziową. Należy zwrócić szczególną uwagę na osoby z chorobami psychicznymi, gdyż istnieje duże ryzyko nasilenia lub powrotu objawów: powódź, ewakuacja to sytuacje traumatyczne.
Jednym z największych problemów związanych z powodzią jest potencjalne, duże ryzyko skażenia studni oraz źródeł wody przez substancje toksyczne, paliwa lub fekalia, rzadziej przez słoną wodę. Często błędnie oszacowuje się objętość słodkiej wody potrzebną na zaspokojenie potrzeb: 2,5-3 litry dziennie wystarczą do przetrwania jednej osoby. Po ustaniu największego ryzyka, potrzeby – w tym higieniczne czy kulinarne – znacząco rosną i wynoszą 15 litrów na osobę (nawet na dziecko) na dobę, przy odległości od punktu ujęcia nie dalszej niż 500 metrów. Dla szpitali należy przeznaczyć 40-60 litrów dla każdego pacjenta. Niedobór wody utrudnia właściwą higienę, co przyczynia się do rozwoju wielu poważnych chorób: WZW typu A, dyzenterii, cholery, duru brzusznego oraz robaczyc, które potrafią być groźniejsze dla zdrowia niż fala powodziowa.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz