Choć zakażenia układu moczowego (ZUM) wydają się prozaiczne, to ich zupełne wyeliminowanie jest bardzo trudne, szczególnie u kobiet.
Często powstają stany nawrotowe, definiowane jako dwa zakażenia w ciągu pół roku lub trzy w ujęciu rocznym. ZUM wiążą się z dużym dyskomfortem, obniżeniem jakości życia społecznego i prywatnego, a także przyczyniają się do znacznego pogorszenia stanu zdrowia. U osób osłabionych i przewlekle chorych, mogą być czynnikiem ostatecznie przeważającym siły organizmu – w 2019 roku ZUM uznano za najważniejszą przyczynę blisko 200 tysięcy zgonów. Z uwagi na etiologię bakteryjną, najczęściej stosuje się kuracje antybiotykowe, lecz stwarza to ryzyko wystąpienia nie tylko działań niepożądanych, ale także rozwoju patogenów opornych.
Można zauważyć, iż w produktach przeznaczonych do wsparcia układu moczowego często znajdziemy mannozę (enancjomer D), będącą aldozą z grupy heksoz. Inaczej mówiąc to cukier prosty z grupą aldehydową (-CHO). Innymi heksozami są glukoza i galaktoza, a zatem związki dobrze nam znane. Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami in vitro, mannoza hamuje przyleganie bakterii do komórek nabłonka dróg moczowych: cukier gromadzi się we włosowatych wyrostkach nazywanych fimbriami, przez co bakteria „nie może się przyczepić”, co znacząco ogranicza możliwość rozwoju i wywoływania przez nią szkód. Choć na zwierzętach wykazano skuteczność terapii mannozowych, to nie jest pewne, czy u ludzi będzie podobnie – zwłaszcza, iż preparaty ją zawierające nie są najtańsze.
Poniższe dane pochodzą z artykułu opublikowanego w kwietniu 2024 roku, który dotyczy wpływu stosowania mannozy na przebieg i częstotliwość zakażeń układu moczowego u kobiet.
Uczestniczki rekrutowano w 99 lokalnych ośrodkach zdrowia na terenie Anglii i Walii. Warunkiem przystąpienia do badania było ukończenie 18. roku życia, chęć przestrzegania zasad eksperymentu oraz wykazywanie objawów ZUM lub stosowanie antybiotyków w reżimie wskazującym na formę nawrotową. Wykluczano pacjentki w ciąży i karmiące piersią, ze stanami zapalnymi pęcherza moczowego, cewnikowane lub przebywające w domu opieki.
598 kobiet podzielono na dwie grupy: placebo i doświadczalną; w pierwszej przyjmowano jedną miarkę (2 g) fruktozy, natomiast w drugiej – mannozę; preparaty stosowano raz dziennie przez sześć miesięcy. Pacjentki były zobowiązane do notowania objawów, stosowanych leków oraz historii medycznej. Główną miarą skuteczności terapii był odsetek uczestniczek mających kolejne epizody ZUM; zwracano uwagę także na liczbę dni ZUM z silnymi objawami, zużycie leków oraz konieczność hospitalizacji.
Średni wiek uczestniczek wyniósł 58,6 roku w grupie mannozowej i 57,3 w grupie placebo. Po sześciu miesiącach terapii nie wykazano wyraźnej, korzystnej różnicy stosowania mannozą – 51% pacjentek miało kolejne epizody ZUM, podczas gdy w grupie placebo było to 55,7%. Nie stwierdzono różnic w przebiegu choroby, długości trwania oraz innych mierzonych parametrach, w tym również mikrobiologicznych – jak na przykład rodzajach i liczbie drobnoustrojów opornych. Zużycie antybiotyków nie zmniejszyło się przy stosowaniu mannozy, podobnie jak czas antybiotykoterapii.
Dlaczego mannoza nie zadziałała tak jak oczekiwaliśmy? Odpowiedzią może być sam mechanizm – zapobiega infekcji pierwotnej, ale nie będzie skuteczny względem zakażeń nawrotowych, szczególnie przy dużej liczbie jednostek tworzących kolonię. Niektóre badania kliniczne wskazują, że u młodszych osób może zadziałać lepiej, ale wciąż w charakterze środka profilaktycznego, a nie leczniczego.
Przejrzałem opisy suplementów diety z mannozą – wiele zdecydowanie nagina rzeczywistość, podając zupełną nieprawdę. Warto o tym pamiętać – nie ma sensu wydawać pieniędzy na coś, co nie zadziała.
Czy obserwujesz mnie na Facebooku?


Dodaj komentarz