Cortex w fitoterapii

Luty to dla zielarzy dosyć ponura pora roku. Wprawdzie już widać pączki, niepozorne kwiaty drzew, a nawet młode roślinki nieśmiało wychylające się znad ziemi, ale Natura wciąż jest pod przemożnym wpływem brutalnej Zimy. Okazjonalne ciepłe promienie Słońca mamią perspektywami rychłej wiosny, co może okazać się zabójcze dla nieprzystosowanego, nieprzygotowanego życia. Łagodny przymrozek potrafi momentalnie zamienić się w trzaskający mróz, który zniszczy przedwcześnie rozbudzone rośliny. W tym miesiącu warto usiąść w ciepłym fotelu i zaplanować najbliższy rok zielarski.

Analiza minionego sezonu jest czynnością ważną i przez wielu zupełnie pomijaną. Czynią tak zwłaszcza nadgorliwcy-neofici, którzy zbierają wszystko, co popadnie, nie zastanawiając się nad sensem wykonywanej pracy. W efekcie mają wypełnione słoje, szafki wypchane ziołami – i nie są w stanie tego zużytkować, dlatego spora część zbiorów trafia do kosza na śmieci. Dlaczego o tym wspominam? Pozyskiwanie kory nie jest łatwe, wymaga wprawy i manualnej umiejętności, a od razu należy pogodzić się z relatywnie niewielką masą uzyskanego surowca, co może wielu rozczarować i zniechęcić. Kierunki terapeutyczne substancji roślinnych z grupy cortex zebranych z polskich drzew i krzewów są niekiedy specyficzne i wąskie, dlatego należy umiejętnie rozważyć, czy poświęcenie roboczogodzin naprawdę nam się opłaci. Innymi słowy: czy pozyskaną korę naprawdę spożytkujemy w odpowiednim celu, czy też będziemy robić to dla sztuki, dla odegrania roli zielarza? Nikomu nie spadnie korona z głowy, jeżeli kupi gotowy surowiec konfekcjonowany. Szanujmy swój czas! A teraz przechodzę do tematu zasadniczego: roli cortex w fitoterapii krajowej.

Teoretycznie korę możemy pozyskiwać ze wszystkich gatunków drzew i krzewów występujących w Polsce, gdyż rozumując logicznie, każdy taki surowiec powinien odznaczać się jakimś działaniem farmakologicznym. W praktyce ograniczają nas trzy kwestie: naszej wiedzy na temat właściwości terapeutycznych uzyskanej substancji roślinnej, powszechności rośliny oraz celowości zbioru. Czy w asortymencie zielarza winna znaleźć się kolejna kora garbnikowa, skoro dotychczas wykorzystywana Cortex Quercus sprawdza się doskonale? Jestem zdania, iż nie należy mnożyć bytów ponad miarę – zamiast wynajdywać wtóre substytuty, dążmy do wdrożenia lub utrzymania substancji roślinnych o działaniu charakterystycznym, niepowtarzalnym, wynikającym z obecności wyjątkowych związków czynnych.

Literatura fachowa wymienia kilkanaście gatunków drzew oraz krzewów, z których można pozyskiwać korę. Należy rozróżnić surowiec z części nadziemnych (po prostu cortex) od kory korzenia, czyli cortex radicis. Odpowiednie doprecyzowanie nazwy łacińskiej pozwala uniknąć nieporozumień związanych z identyfikacją substancji roślinnej. Podzieliłem surowce krajowe z grupy cortex i cortex radicis na trzy grupy w zależności od ich wykorzystania w fitoterapii.

Grupę pierwszą stanowią kory „w użyciu” – obecne w obrocie handlowym i chętnie wykorzystywane w terapiach roślinnych. Należą do niej kora dębu (Cortex Quercus), kora wierzby (Cortex Salicis), kora kasztanowca (Cortex Hippocastani), kora kruszyny (Cortex Frangulae).

Grupę drugą tworzą surowce mniej popularne, pojawiające się sporadycznie w obrocie, wykorzystywane są przede wszystkim w wewnętrznym środowisku zielarzy i fitoterapeutów; czasem przez firmy kosmetyczne. Opisuje je literatura, niekiedy szeroko, lecz zagraża im całkiem naturalny proces wypchnięcia ze świadomości i praktyki. Zaliczyłem do nich korę brzozy (Cortex Betulae), korę szakłaku pospolitego (Cortex Rhamni catharicae), korę kaliny koralowej (Cortex Viburni opuli), korę berberysu (Cortex Berberis/radicis) oraz korę jesionu (Cortex Fraxini) i korę topoli (Cortex Populi).

Grupę trzecią utworzyłem z surowców zapomnianych, historycznych, rzadko wspominanych we współczesnej literaturze. Składa się z kory bzu czarnego (Cortex Sambuci), kory wiązu (Cortex Ulmi), kory czeremchy (Cortex Pruni padi), kory wawrzynka (Cortex Mezerei/radicis), kory orzecha włoskiego (Cortex Juglandis) oraz kory modrzewia (Cortex Laricis). W tekście pokrótce opiszę surowce z grupy pierwszej, jednocześnie pozostawiając sobie możliwość skrupulatniejszego opisania pozostałych grup w kolejnych tekstach.

Niezależnie od rodzaju substancji roślinnej, należy pamiętać o pewnych podstawowych rzeczach. Korę pozyskuje się wczesną wiosną, przy czym nie można precyzyjnie ustalić konkretnego przedziału czasowego. Początek zbioru jest zależny od startu okresu wegetacyjnego, gdyż muszą być odpowiednie warunki klimatyczne, aby można było efektywnie oddzielić korę od drewna. Innymi słowy: soki w drzewach muszą krążyć. W Polsce mamy dosyć zróżnicowane warunki – na zachodzie kraju okres wegetacyjny rozpoczyna się pod koniec marca, zaś na północnym wschodzie mamy przesunięcie terminu na połowę kwietnia. Koniec zbioru kory jest uzależniony od momentu, w którym liście zaczynają się rozwijać. Mignęły mi gdzieś doniesienia, wedle których wzrost liści powoduje obniżenie stężenia substancji czynnych w korze. Nawet gdyby było inaczej, to wydaje mi się, że jest to całkiem sensowny punkt symboliczny, nakazujący zielarzowi zainteresować się nowymi, wiosennymi surowcami.

Kolejną kwestią jest praktyczne pozyskanie kory. Do tego celu jest nam potrzebny materiał roślinny. Jeżeli ktoś zna się na ogrodnictwie, prowadzeniu drzew – nie widzę powodu, aby nie mógł uzyskać go samodzielnie za pomocą sekatora, oczywiście za zgodą właściciela terenu. Jeżeli takiej zgody nie mamy bądź takiej wiedzy nie posiadamy, najlepiej rozejrzeć się za wiosennymi wycinkami, porządkowaniem terenu. Optuję za pozyskiwaniem gałęzi kilkuletnich, o średnicy nie większej, niż 3-4 centymetry. Starsze mają niepożądane naloty, porosty, ponadto opisy i badania zawartości związków czynnych nie odnoszą się do nich, a w niektórych przypadkach substancje aktywne ulegają naturalnemu unieczynnieniu.

Widziałem już wiele sposobów oddzielenia kory od drewna: struganie, wydłubywanie… Przygotowałem obrazek, który powinien nieco to rozjaśnić. Należy naciąć korę w pierścienie co kilka centymetrów – dłuższe fragmenty będą później sprawiać problemy przy dawkowaniu, czy przechowywaniu. Następnie dokonujemy naciąć wzdłuż, łącząc tym samym pierścienie. Podważamy korę nożem i zdejmujemy ją w formie rynienek. Podczas suszenia może się ona nieco obkurczyć, zwinąć w rurkę, ale jest to zupełnie naturalne i akceptowane ze strony farmakognostycznej. Korę dębu, wierzby i kasztanowca suszymy w cieniu (warunkach naturalnych), bądź (to lepszy sposób) w suszarniach w temperaturze 35°C. Wyjątkiem jest kora kruszyny (Cortex Frangulae), którą należy ogrzewać przez 2 godziny w temperaturze 100°C, bądź przechowywać co najmniej rok – wówczas utleniają się związki zbyt silne, nadmiernie drażniące, mogące zaszkodzić pacjentowi.

Cortex Quercus, czyli kora dębu jest pozyskiwana z najpowszechniejszego gatunku Quercus robur L., – dębu szypułkowego. Można wykorzystać również materiał roślinny dębu bezszypułkowego (Quercus petraea) oraz ich mieszańców. To typowy surowiec garbnikowy, zawierający w sobie najróżniejszych przedstawicieli tej szerokiej grupy związków aktywnych. Niegdyś oznaczało się ogólną zawartość garbników (wykorzystywano ich zdolność do wiązania się z metalami ciężkimi), dziś przelicza się je na pirogalol. Ze względu na obecność ich znacznych ilości (do 15-16%), kora dębu odznacza się silnym działaniem ściągającym, zewnętrznie przeciwzapalnym i antyseptycznym. Dlatego jest tak chętnie wykorzystywana w nasiadówkach i kąpielach (hemoroidy, świąd miejsc intymnych) oraz w przemywaniach. Preparaty do płukania jamy ustnej (na afty, infekcje, owrzodzenia, zapalenia, drobne uszkodzenia i małe krwawienia) również zawierają przetwory z kory dębu, więc odznaczają się ciemną barwą i wyjątkowo przykrym, „suchym” smakiem. Oczywiście należy wspomnieć o przetworach z kory dębu stosowanych wewnętrznie, które są zażywane w biegunkach (antidiarrhoicum) oraz zatruciach pokarmowych. Ten krótki opis nie wyczerpuje szerokiego spektrum działania farmakologicznego Cortex Quercus, ale dobrze pokazuje powody tak mocnego umocowania tego surowca we współczesnej terapii.

Jeżeli chodzi o korę wierzby (Cortex Salicis), to długo nie było jednomyślności, który gatunek rodzaju Salix jest najodpowiedniejszy i najskuteczniejszy pod względem farmakologicznym. Autorzy brytyjscy optowali za wierzbą iwą (Salix caprea L.), wierzbą kruchą (Salix fragilis L.), bądź jej odmianą Salix fragilis var. ruselliana, która to miała odznaczać się wielkimi walorami leczniczymi. Lekarze pruscy, a później niemieccy wyszczególniali Salix petandra L., czyli wierzbę pięciopręcikową. Obecnie w powszechnym użyciu mamy surowiec pochodzący z wierzby białej (Salix alba L.) lub purpurowej (Salix purpurea L.); nie ma wielkiego rozróżnienia pomiędzy nimi, choć zdarzają się autorzy, który nieco wyżej cenią wierzbę purpurową. Najważniejszą grupą związków czynnych obecnych w tej substancji roślinnej są glukozydy fenolowe – około 3% (wedle Kohlmunzera nawet do 10%); FP VI wymagała przynajmniej 1% w przeliczeniu salicynę. Odpowiadają one za działanie przeciwbólowe (analgetica) oraz przeciwzapalne i przeciwgorączkowe kory wierzby, dlatego jest ona stosowana samodzielnie, jako składnik mieszanek, bądź przetwór w przeziębieniu, stanach grypopodobnych oraz wspomagająco w chorobach reumatycznych. Ponadto w surowcu znajdują się garbniki (kilka-kilkanaście procent) oraz flawonoidy, których efekt farmakologiczny także można wykorzystać.

Cortex Hippocastani jest jednym z licznych surowców pozyskiwanych z kasztanowca zwyczajnego – Aesculus hippocastani L. Współczesna literatura zazwyczaj grupuje je w jednej monografii, co utrudnia odpowiednie wyszczególnienie ich znaczenia. Kora kasztanowca jest substancją roślinną o charakterze kumarynowym. Najważniejszym związkiem kory jest eskulina, której nie należy mylić z escyną. Wprawdzie ich działanie jest całkiem podobne, to jednakże stawianie znaku równości byłoby zwykłym naukowym niechlujstwem. Eskulina uszczelnia włosowate naczynia krwionośne, działa przeciwzapalnie oraz antybakteryjnie. Z tego względu znalazła zastosowanie w terapii żylaków odbytu (hemoroidów), podczas gdy escyna i przetwory z pozostałych surowców są wykorzystywane raczej w leczeniu żylaków podudzi, kończyn dolnych. Nie jest to jednak żelazną regułą, gdyż jak wspomniałem substancje roślinne kasztanowca są do siebie farmakologicznie zbliżone i terapeutycznie dość elastyczne, co można stwierdzić po bardzo szerokiej i zróżnicowanej gamie preparatów znajdujących się na rynku. Ponadto Cortex Hippocastani można stosować wewnętrznie w formie odwarów – obecne w niej garbniki wykorzystuje się doraźnie między innymi w biegunkach i łagodnych problemach pokarmowych.

Cortex Frangulae jest pozyskiwana z kruszyny pospolitej (Frangula alnus Mill.). Surowiec ten wyraźnie odróżnia się od wspomnianych wyżej zarówno pod względem terapeutycznym, jak i przebiegiem procesu suszenia, o czym zdążyłem już napomknąć. Kora kruszyny działa przeczyszczająco ze względu na obecność antrazwiązków: franguliny A-C, glukofranguliny A-B oraz ich pochodnych. Chemizm jest mocno zróżnicowany w zależności od czasu przechowywania i warunków konserwacji. To surowiec o działaniu łagodnym i rozsądnie odłożonym w czasie, dlatego kruszyna jest tak częstym składnikiem mieszanek ziołowych na zaparcia. Oprócz tego wykazuje wpływ na pęcherzyk żółciowy (cholagogae), zwiększając wydzielanie żółci, dlatego surowiec ten jest brany pod uwagę w terapiach normujących procesy trawienne.

Ci. którzy dopiero zaczynają interesować się zielarstwem, postrzegają je przez pryzmat łatwego zbierania „listków i kwiatków”. Jakże to mylna ułuda! Zazwyczaj prawdziwa siła kryje się w surowcach, których pozyskanie jest pewnego rodzaju wyzwaniem, czy to ze względu na wąskie okno czasowe, czy też ilość pracy, jaką trzeba wykonać, aby zdobyć ich zauważalną ilość. Kora wprawdzie łączy obydwie trudności, ale korzyści godnie wynagradzają wszelkie niedogodności.

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

KOMENTARZE

4 thoughts on “Cortex w fitoterapii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOBACZ POZOSTAŁE WPISY

Sąd nad żywokostem

Jeden z ostatnich tekstów opublikowanych w Manuale Zielarskim dotyczył alkaloidów pirolizydynowych. Skupiłem się głównie na przestawieniu spraw fitochemicznych i toksykologicznych, nieco po macoszemu traktując kwestie […]

Czytaj dalej…

CZYTAJ DALEJ

SZUKAJ WPISÓW

PATRONITE

ARCHIWUM

Archiwa
error: Kopiowanie zawartości wzbronione.