Z jemiołą przez wieki

Osoby nieco bardziej zorientowane historycznie, mogą powiedzieć coś o druidach i galijskich tradycjach lub o strzale Lokiego. Informacje te wymagają jednak uporządkowania i uzupełnienia. Wywód rozpocznę od Pliniusza Starszego i jego Naturalis Historia a konkretnie tomu XVI i jego dwóch ostatnich rozdziałów. Rozdział 94. traktuje o walorach użytkowych owoców jemioły. Wszyscy je widzieliśmy – białe jagódki o średnicy 5-8 milimetrów, wewnątrz dosyć lepkie, kleiste. To właśnie te cechy były cenione przez starożytnych łowczych. Podczas żniw (najpewniej okolice października) zbierano niedojrzałe owoce. Dojrzewając, traciły swoje właściwości, podobnie działoby się pod wpływem deszczu. Jemiołowe jagody suszono, tłuczono i przez dwanaście dni macerowano w wodzie. Po upływie przepisanego czasu, starą wodę zlewano, napełniano naczynie nową, znów tłuczono aż do utraty skórki i uformowania swego rodzaju masy lepiącej. Pliniusz zachwalał siłę tego kleiku, który znalazł zastosowanie przy polowaniach – gdy tylko ptak go dotknął skrzydłem, przylepiał się, skutecznie unieruchamiając. Dodatek oliwy podobno polepszał właściwości klejące.

W ostatnim rozdziale (XVI, 95.) Pliniusz opisuje rytuały galijskich kapłanów – druidów, związane z jemiołą. Galowie uważali ją za świętą roślinę, ale tylko tę, która rosła na dębach. Dąb z jemiołą był z automatu niewiarygodną świętością. Wedle niego wytyczano święte gaje i pod nim odprawiano religijne obrządki [niewykluczone, że odbywały się pod takimi dębami spotkania istotnej wagi politycznej]. Niekiedy trzeba było zerwać jemiołę z drzewa – była ona uważana za antidotum przeciw wszelkim truciznom oraz skuteczny lek dla zwierząt przywracający płodność. Pliniusz szczegółowo przedstawia zachowania druidów pozyskujących tę świętą roślinę. Działo się to tylko i wyłącznie szóstego dnia po nowiu wypadającego po zimowym przesileniu. Przyprowadzano wtedy dwa białe byki, których powróz po raz pierwszy wiązał rogi. Wyznaczony kapłan wchodził na drzewo i za pomocą złotego sierpa ścinał jemiołę, która spadała na białą płachtę, rozłożoną i podtrzymywaną przez innych druidów. Następnie zarzynano pod drzewem przyprowadzone zwierzęta, poświęcając je w ofierze. Spoglądając z dzisiejszej pozycji na tamte wierzenia, można zauważyć, że pozostało jedynie ich echo. Zwierzęca płodność wyewoluowała w ludzką miłość, o czym świadczy żywa tradycja pocałunku pod jemiołą. W czasach późniejszych (oczywiście chodzi wciąż o tereny galijskie), celtycki pręt jemiołowy został ślubną różdżką, wykorzystywaną w ceremoniach weselnych. Roślina miłości, żywota i płodności.

Po Celtach przyszedł czas na popularnych dzisiaj Wikingów czy też szerzej Normanów. I u nich, w religii asatryskiej, jemioła znalazła swoje miejsce. Baldur – syn Frigg był trapiony przez koszmary, w których widział swoją śmierć. Zaniepokojona matka zażądała od wszystkich rzeczy obietnicy nieskrzywdzenia Baldura. Nie złożyła jej tylko jemioła (uznano ją za nieistotną), co wykorzystał przebiegły Loki. Wykonał z niej strzałę, która za sprawą intryg Lokiego zabiła Baldura. Oczywiście opisałem to w wielkim skrócie, pomijając liczne kwestie, co nie powinno jednak zmącić przekazu – jemioła odegrała istotną rolę w śmierci Baldura, dziejach Lokiego i innych bogów a w konsekwencji przyczyniając się do Ragnaroku, czyli końca świata. Świadczy to o ogromnej mocy przypisywanej jemiole, co znajduje swoje odbicie w bardziej przyziemnych rzeczach. Na kamieniu runicznym z Ledberg znajduje się zaklęcie brzmiące “oset, jemioła, skrzynka – thisill, mistill, kistill”. Jak duże znaczenie miała jemioła (i oset, on również oczywiście…), że postanowiono rzucać klątwy przez wymienienie jej nazwy?

Wreszcie przyszedł czas na zajęcie się jemiołą na naszym tradycyjnym, polskim poletku. Skąd wzięło się słowo ‘jemioła’? Aleksander Bruckner wywodzi ją od ‘imelnika’ czyli osoby łowiącej ptaki. Samo ‘imela’ ma pochodzić od ‘im-/jem-‘ czyli chwytać. Oznacza to, że nazewnictwo jest związane etymologicznie z czynnością łapania ptaków za pomocą lepu wykonanego z owoców tej rośliny. Jeszcze w XVI wieku odnotowywano nazwy ‘lep’ i ‘lyep’ oznaczające właśnie jemiołę. Inną, ciekawą nazwą jest ‘kwiat dębowy’, sugerującą rodowód celtycki – przecież nie tylko na dębie rośnie jemioła a na nim samym jest dość rzadko spotykana. Nazwy zgromadzone przez Erazma Majewskiego określające jemiołę wskazują na wspólną nazwę dla wielu (jak nie wszystkich) ludów słowiańskich – u Czechów ‘jemela’, ‘imel’, ‘lep’; u Chorwatów ‘imela’ oraz ‘lepak’; u Rusinów ‘omela’. Litwini i Prusowie, należący przecież do kręgu bałtyjskiego, a nie słowiańskiego, mają fonetycznie podobne nazwy – odpowiednio ‘amala’, ‘amalas’, ‘elmas’ oraz ’emelna’ u Prusów.

Jemioła przez lud polski uważana była za nader silną roślinę. To, że rośnie wysoko, było dodatkową ‘zaletą’ nadającą tajemniczego sznytu, tak cenionego w wielu kuracjach i terapiach. Celtowie cenili jedynie jemiołę dębową, natomiast Polacy (Słowianie?) rozróżniali jemioły w zależności od drzewa-żywiciela. Jeżeli bytowała na gruszy, miała wspomagać poród; dębowa, leszczynowa i lipowa (magiczne trio) chroniły przed czarami; głogowa oraz jabłoniowa uleczały szaleństwo, a także broniły dzieci w kołyskach przed przestrachami i złymi snami; wreszcie dębowa, jodłowa i świerkowa w formie proszku pokonywały epilepsję – zresztą dębowa miała mieć moc ogromną i chronić przed ciężkimi chorobami. Oczywiście wszystko ma dwie strony. Jemiołą leczyła, ale i pomagała okraść. W połączeniu z zielem koniklecy, pręt jemiołowy otwierał kłódki i zamki. I to jest chyba dobre zamknięcie tematu.

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

KOMENTARZE

2 thoughts on “Z jemiołą przez wieki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOBACZ POZOSTAŁE WPISY

Cuda-Wianki-Suplementy

Przyznam otwarcie: to najtrudniejszy tekst w historii Manuału Zielarskiego. Rzeczą niesłychanie łatwą jest krytykować kogoś nagle, pod wpływem impulsu, biorąc do ręki dowolne argumenty. Znacznie […]

Czytaj dalej…

CZYTAJ DALEJ

Katar w lecznictwie ludowym

Dosyć długo myślałem nad tematyką szesnastego wpisu do Manuału Zielarskiego. Jak to zwykle bywa, pomysł przyszedł nieoczekiwanie, gdy pociągnąłem nosem. Oczywiście! Napiszę o katarze! Aby […]

Czytaj dalej…

CZYTAJ DALEJ

SZUKAJ WPISÓW

PATRONITE

ARCHIWUM

Archiwa
error: Kopiowanie zawartości wzbronione.